- Jesteś gotowa? - zapytałam przyjaciółkę, kiedy lekarz poinformował nas, że może wejść.
- Gotowa. - powiedziała nie pewnie, po czym weszła do gabinetu. Ja czekałam na nią na poczekalni.
Oczami Cathrin
Weszłam do gabinetu doktora i poczułam jak zimny pot zalewa moje ciało.
- Dzień dobry. - wycedziłam.
- Witam. Proszę usiąść. - wskazał na krzesło, na przeciwko biurka. Usiadłam.
- A więc. - zaczęłam nie pewnie. - obawiam się, że jestem w ciąży. - powiedziałam na jednym wdechu, a zaraz później zamknęłam oczy, którego jednak po dwóch sekundach zdołałam otworzyć.
- Więc musimy to sprawdzić. - powiedział i wskazał mi palcem jakieś łóżko. Jeszcze nigdy nie byłam u ginekologa. No kurde, stresuję się. Wykonałam polecenia lekarza, którym było wygodne ułożenie się materacu. Tak na prawdę raz, dwa i było po sprawie. Ogarnęłam się, po czym stanęłam na przeciwko mężczyzny. Nic nie mogłam odczytać z jego twarzy.
- Nie jesteś w ciąży. - usłyszałam, a w środku aż mnie skręciło. Tak się bałam, a jednak nie miałam czego. Podskoczyłam jak głupia, po czym wybiegłam z gabinetu, wpadając prosto na Kathie.
Oczami Kathie
I co, i co? - zapytałam, kiedy Cathrin wpadła na mnie, jak mnieniam wybiegając z gabinetu.
- Nie jestem. - szepnęła mi do ucha, po czym złapała za rękę i wyprowadziła z budynku.
Właśnie siedzę w swoim pokoju, a dokładniej to leże na łóżku z nogami założonymi na półce i rozmyślam nad swoim życiem. Doszłam do wniosku, że najważniejsze w życiu to mieć prawdziwych przyjaciół. Oczywiście już nie licząc rodziny, która jest równie ważna. Ja właśnie takich mam i się z tego cieszę. Za nic bym ich nie zamieniła na kogoś innego. Już za bardzo się przyzwyczaiłam. Kiedy już nad wszystkim się zastanowiłam, postanowiłam zejść na dół. Nikogo tam nie zastałam. Byłam cały czas w domu chłopaków.
- Jest ktoś? - wydarłam się jak najgłośniej mogłam.
- Ciszej, kotku. - usłyszałam głos Zayn'a, a później poczułam jego ręcę na swoich biodrach. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nic dziwnego skoro blisko mnie jest dla ktoś bardzo ważny.
- Gdzie wszysycy?
- Nie mam pojęcia. Chodź na spacer. - pociągnął mnie za rękę, po czym wyprowadził na zewntątrz. Szliśmy w obcą mi stronę. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie może iść, więc zapytałam, tak z ciekawości.
- Gdzie idziemy?
- Niespodzianka.
Tak, to była rzeczwyście niesopdzianka. Zayn przyprowadził mnie do jakiegoś budynku. Z tego co zdążyłam zauważyć była to jakaś sala do wynajęcia. W środku zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół, aż po rodzinę. Zmrużyłam oczy, myśląc że śnie. Jednak po chwili wróciłam na ziemię, a jedna pojednyncza łza spłynęła mi po policzku. Łza szczęścia, oczywiście. Popatrzyłam na wszystkich, a oni wtedy zaczęli śpiewać "Sto lat". Przytuliłam się Zayn'a, a kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach samowolnie. Kurczę to już moje osiemnaste urodziny. Nie mogę uwierzyć. Później wszyscy z osobna zaczęli składać mi życzenia. Dostałam mnóstwo prezentów, jednak nie to się liczyło. Upominków mogłoby nie być wcale. Ważne, że byli oni. Ci, których kocham. Na koniec podszedł Zayn.
- Kocham Cię. - szepnął mi do ucha, obejmując mnie w pasie.
- Ja Ciebie też. - znowu, no znowu się popłakałam. Po chwili Zayn mnie puścił, a z marynarki wyjął jakieś czerwone pudełeczko. Otworzył je, a wtedy moim oczom ukazał się...
_____________________________________________________
Dziękuję Wam z całego serduszka ♥♥♥[/b]
- Gotowa. - powiedziała nie pewnie, po czym weszła do gabinetu. Ja czekałam na nią na poczekalni.
Oczami Cathrin
Weszłam do gabinetu doktora i poczułam jak zimny pot zalewa moje ciało.
- Dzień dobry. - wycedziłam.
- Witam. Proszę usiąść. - wskazał na krzesło, na przeciwko biurka. Usiadłam.
- A więc. - zaczęłam nie pewnie. - obawiam się, że jestem w ciąży. - powiedziałam na jednym wdechu, a zaraz później zamknęłam oczy, którego jednak po dwóch sekundach zdołałam otworzyć.
- Więc musimy to sprawdzić. - powiedział i wskazał mi palcem jakieś łóżko. Jeszcze nigdy nie byłam u ginekologa. No kurde, stresuję się. Wykonałam polecenia lekarza, którym było wygodne ułożenie się materacu. Tak na prawdę raz, dwa i było po sprawie. Ogarnęłam się, po czym stanęłam na przeciwko mężczyzny. Nic nie mogłam odczytać z jego twarzy.
- Nie jesteś w ciąży. - usłyszałam, a w środku aż mnie skręciło. Tak się bałam, a jednak nie miałam czego. Podskoczyłam jak głupia, po czym wybiegłam z gabinetu, wpadając prosto na Kathie.
Oczami Kathie
I co, i co? - zapytałam, kiedy Cathrin wpadła na mnie, jak mnieniam wybiegając z gabinetu.
- Nie jestem. - szepnęła mi do ucha, po czym złapała za rękę i wyprowadziła z budynku.
Właśnie siedzę w swoim pokoju, a dokładniej to leże na łóżku z nogami założonymi na półce i rozmyślam nad swoim życiem. Doszłam do wniosku, że najważniejsze w życiu to mieć prawdziwych przyjaciół. Oczywiście już nie licząc rodziny, która jest równie ważna. Ja właśnie takich mam i się z tego cieszę. Za nic bym ich nie zamieniła na kogoś innego. Już za bardzo się przyzwyczaiłam. Kiedy już nad wszystkim się zastanowiłam, postanowiłam zejść na dół. Nikogo tam nie zastałam. Byłam cały czas w domu chłopaków.
- Jest ktoś? - wydarłam się jak najgłośniej mogłam.
- Ciszej, kotku. - usłyszałam głos Zayn'a, a później poczułam jego ręcę na swoich biodrach. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nic dziwnego skoro blisko mnie jest dla ktoś bardzo ważny.
- Gdzie wszysycy?
- Nie mam pojęcia. Chodź na spacer. - pociągnął mnie za rękę, po czym wyprowadził na zewntątrz. Szliśmy w obcą mi stronę. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie może iść, więc zapytałam, tak z ciekawości.
- Gdzie idziemy?
- Niespodzianka.
Tak, to była rzeczwyście niesopdzianka. Zayn przyprowadził mnie do jakiegoś budynku. Z tego co zdążyłam zauważyć była to jakaś sala do wynajęcia. W środku zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół, aż po rodzinę. Zmrużyłam oczy, myśląc że śnie. Jednak po chwili wróciłam na ziemię, a jedna pojednyncza łza spłynęła mi po policzku. Łza szczęścia, oczywiście. Popatrzyłam na wszystkich, a oni wtedy zaczęli śpiewać "Sto lat". Przytuliłam się Zayn'a, a kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach samowolnie. Kurczę to już moje osiemnaste urodziny. Nie mogę uwierzyć. Później wszyscy z osobna zaczęli składać mi życzenia. Dostałam mnóstwo prezentów, jednak nie to się liczyło. Upominków mogłoby nie być wcale. Ważne, że byli oni. Ci, których kocham. Na koniec podszedł Zayn.
- Kocham Cię. - szepnął mi do ucha, obejmując mnie w pasie.
- Ja Ciebie też. - znowu, no znowu się popłakałam. Po chwili Zayn mnie puścił, a z marynarki wyjął jakieś czerwone pudełeczko. Otworzył je, a wtedy moim oczom ukazał się...
_____________________________________________________
Dziękuję Wam z całego serduszka ♥♥♥[/b]
Tagi:
58.
26.05.2012 o godz. 22:19
komentuj (11)
To już jutro, już jutro kończę 18 lat. Nie wiem czy podołam temu wyzwaniu... Bo cieszyć się czy nie? Pewnie każdy normalny człowiek w moim wieku cieszyłby się, ale ja nie wiem czy mam się cieszyć czy może płakać? Z jednej strony będę dorosła, zamieszkam sama (bo tak planuję), ale czy dam radę być, aż taka samodzielna? To się okażę.
- Hallo Kathie. - Zayn pomachał mi ręką przed oczami. Właśnie jechaliśmy do rezydencji, bo inaczej tego nazwać nie można, chłopaków. Podczas podróży myślałam właśnie o tej swojej "pełnoletności".
- Co jest? - zapytałam całkiem normalnie.
- No właśnie, co jest? Siedzisz i gapisz się w podłogę. - po tych słowach tylko musnęłam jego policzek i patrzyłam nadal w podłogę. Następne 10 minut jechaliśmy w ciszy.
- Jesteśmy! - Zayn wydarł się, kiedy tylko przekroczyliśmy próg domu, to znaczy rezydencji.
- Tutaj! - dobiegł nas głos z kuchni, do której poszliśmy. Rzeczywiście zastaliśmy tam wszystkich. Zdążyłam zauważyć, że jak zwykle Niall coś wpieprza, a tak ogólnie to w całą siódemkę grali w flirtra. Tak, Cathrin i Danielle też były. Dosiedliśmy się do nich i dołączyliśmy do grania. Kocham w to grać.
- To teraz ja mówię do Niall'a. - zaczęłam. - Jesteś ekstra.
- Wymyśl coś lepszego. - odgryzł się.
- Rozbierz się. - po tym co powiedziałam wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Lepszego żartu nie słyszałem. - Niall mówił przez śmiech.
- Ja mogę. - wykrzyczał Hazza.
- Widzicie ktoś jednak chętny. - i ponowny wybuch śmiechu.
A teraz Niall mówił do Zayn'a:
- Powiedz coś fantastycznego.
- Kocham moją Kathie. - powiedział to tak słodko, że aż się zarumieniłam. Popatrzyłam na niego, po czym pocałowałam deliktanie w usta.
- Koniec! - Hazza klasnął nam przed twarzami, na skutek czego podskoczyliśmy i wróciliśmy do grania.
Jakiś czas później postanowliśmy obejrzeć jakiś film. Nikt nie miał żadnych pomysłów dopóki nie odezwał się Liam:
- Idealna pora na obejrzenie pornola. - zrymował, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Te wybuchy śmiechu to u nas były co 5 minut dosłownie.
- Dobra, to horror? - zaproponował Lous, szukając płyt w futerale. Wszyscy przytaknęli na horror. Rozłożyliśmy koce pod telewizorem, przygotowaliśmy popcorn i colę, jak w kinie, rozłożyliśmy się i zaczęliśmy oglądać. Wybraliśmy Paranomal Activity. Nie ma co, pełen wrażeń film. Gdy tylko dziewczyna zbliżała się do kamery zakrywałam oczy. Byłam wtulona w Zayn'a. Nie ukrywam, było mi bardzo wygodnie na jego torsie.
- Kocham Cię. - szepnęłam nagle do ucha bruneta.
- Ja Ciebie też kotku. - wyznał.
A już tak swoją drogę wizytę u lekarza z Cathrin przełożyłyśmy na później. Dziewczyna musi odreagować przypuszczenia.
_________________________________________________
♥ - black-love - ♥ A więc chciałabym powiedzieć, że to jest zajebista dziewczyna z zajebistym talentem. Kocham ją i jej blog : >
♥ - AnonimowA - ♥ Bardzo Ci dziękuję, że komentujesz mojego bloga. Jestem Ci wdzięczna : )
♥ - BansujxD - ♥ Dziękuję, że lubisz mojego bloga : )
♥ - /*/*/*/*/ - ♥ Słyszałam, że jesteś z Elbląga? Ja też : ) Ahh, kochamy Elbląg! : > i oczywiście dziękuję, że komentujesz mojego bloga, a co lepsze, że go czytasz : )
♥ - dzika321 - ♥ Dziękuję z całego serduszka za Twoją obecność na moim blogu : )
♥ - Werka2233 - ♥ Dziękuję Tobie, że tu jesteś ; >
♥ - Vas-hapennin-malik - ♥ Kocham Ciebie i Twojego bloga : > Jesteś boska no i Cię kurde kocham : >
♥ - Pati-1D - ♥ Bardzo dziękuję za obecność :3
♥ - kinniz - ♥ Tobie również bardzo, bardzo, bardzo dziękuję ; >
Dziękuję .♥ i ogólnie rzecz biorąc jesteście moją motywacją : >
PS: Dziękowałam tym, którzy czytali mój ostatnio dodany rozdział ; > [/u]
- Hallo Kathie. - Zayn pomachał mi ręką przed oczami. Właśnie jechaliśmy do rezydencji, bo inaczej tego nazwać nie można, chłopaków. Podczas podróży myślałam właśnie o tej swojej "pełnoletności".
- Co jest? - zapytałam całkiem normalnie.
- No właśnie, co jest? Siedzisz i gapisz się w podłogę. - po tych słowach tylko musnęłam jego policzek i patrzyłam nadal w podłogę. Następne 10 minut jechaliśmy w ciszy.
- Jesteśmy! - Zayn wydarł się, kiedy tylko przekroczyliśmy próg domu, to znaczy rezydencji.
- Tutaj! - dobiegł nas głos z kuchni, do której poszliśmy. Rzeczywiście zastaliśmy tam wszystkich. Zdążyłam zauważyć, że jak zwykle Niall coś wpieprza, a tak ogólnie to w całą siódemkę grali w flirtra. Tak, Cathrin i Danielle też były. Dosiedliśmy się do nich i dołączyliśmy do grania. Kocham w to grać.
- To teraz ja mówię do Niall'a. - zaczęłam. - Jesteś ekstra.
- Wymyśl coś lepszego. - odgryzł się.
- Rozbierz się. - po tym co powiedziałam wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Lepszego żartu nie słyszałem. - Niall mówił przez śmiech.
- Ja mogę. - wykrzyczał Hazza.
- Widzicie ktoś jednak chętny. - i ponowny wybuch śmiechu.
A teraz Niall mówił do Zayn'a:
- Powiedz coś fantastycznego.
- Kocham moją Kathie. - powiedział to tak słodko, że aż się zarumieniłam. Popatrzyłam na niego, po czym pocałowałam deliktanie w usta.
- Koniec! - Hazza klasnął nam przed twarzami, na skutek czego podskoczyliśmy i wróciliśmy do grania.
Jakiś czas później postanowliśmy obejrzeć jakiś film. Nikt nie miał żadnych pomysłów dopóki nie odezwał się Liam:
- Idealna pora na obejrzenie pornola. - zrymował, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Te wybuchy śmiechu to u nas były co 5 minut dosłownie.
- Dobra, to horror? - zaproponował Lous, szukając płyt w futerale. Wszyscy przytaknęli na horror. Rozłożyliśmy koce pod telewizorem, przygotowaliśmy popcorn i colę, jak w kinie, rozłożyliśmy się i zaczęliśmy oglądać. Wybraliśmy Paranomal Activity. Nie ma co, pełen wrażeń film. Gdy tylko dziewczyna zbliżała się do kamery zakrywałam oczy. Byłam wtulona w Zayn'a. Nie ukrywam, było mi bardzo wygodnie na jego torsie.
- Kocham Cię. - szepnęłam nagle do ucha bruneta.
- Ja Ciebie też kotku. - wyznał.
A już tak swoją drogę wizytę u lekarza z Cathrin przełożyłyśmy na później. Dziewczyna musi odreagować przypuszczenia.
_________________________________________________
♥ - black-love - ♥ A więc chciałabym powiedzieć, że to jest zajebista dziewczyna z zajebistym talentem. Kocham ją i jej blog : >
♥ - AnonimowA - ♥ Bardzo Ci dziękuję, że komentujesz mojego bloga. Jestem Ci wdzięczna : )
♥ - BansujxD - ♥ Dziękuję, że lubisz mojego bloga : )
♥ - /*/*/*/*/ - ♥ Słyszałam, że jesteś z Elbląga? Ja też : ) Ahh, kochamy Elbląg! : > i oczywiście dziękuję, że komentujesz mojego bloga, a co lepsze, że go czytasz : )
♥ - dzika321 - ♥ Dziękuję z całego serduszka za Twoją obecność na moim blogu : )
♥ - Werka2233 - ♥ Dziękuję Tobie, że tu jesteś ; >
♥ - Vas-hapennin-malik - ♥ Kocham Ciebie i Twojego bloga : > Jesteś boska no i Cię kurde kocham : >
♥ - Pati-1D - ♥ Bardzo dziękuję za obecność :3
♥ - kinniz - ♥ Tobie również bardzo, bardzo, bardzo dziękuję ; >
Dziękuję .♥ i ogólnie rzecz biorąc jesteście moją motywacją : >
PS: Dziękowałam tym, którzy czytali mój ostatnio dodany rozdział ; > [/u]
Tagi:
57.
- A więc wydaję mi się, że.. - zaczęła, jednak głos się jej załamał.
- No dalej Cathrin. - pośpieszyłam ją.
- Wydaję mi się, że jestem w ciąży. - powiedziała, po czym przełknęła ślinę, a ja patrzyłam na nią pytająco. Nie ukrywam byłam w szoku, jednak starałam się tego nie okazywać.
- Jutro pójdziemy do lekarza. - zakomunikowałam jej.
- Kathie, a jeśli ja na prawdę jestem w ciąży? Mam dopiero 19 lat. - wyznała, po czym pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. Otarłam ją i powiedziałam stanowczo:
- Słuchaj Cathrin, nic złego się przecież nie stanie. Wiadomo, że dziecko to duża odpowiedzialność, ale masz nas. Masz mnie, Niall'a, Zayn'a, Harre'go, Liam'a i Louis'a. Na pewno nie będziesz sama. Niall Cię chyba nie zabije za to, że urodzisz mu dzieciaczka. A po za tym to jeszcze nic nie wiadomo. Jutro się wszystkiego dowiemy, a teraz wracamy do chłopaków. No już ogarnij się i idziemy. - przytuliłam ją mocno i po tym co zdążyłam zauważyć chyba trochę ją oswoiłam tą swoją gadką. Po chwili wróciliśmy do chłopaków. Siedzieli w kółku w okół ogniska. Niall, jak mogłam to przewidzieć, nadal smażył kiełbaski, Lou prawie zasypiał, Liam gadał o czymś z Zayn'em, a Harry spał, spał na amen. Podeszłam do Zayn'a i Liam'a z pytaniem.
- O czym tak rozmawiacie?
- Pomagam Liam'owi wymyślić prezent dla Danielle. - poinformował mnie, po czym usadowił na swoich kolanach.
- Jakiej znowu Danielle?
- Dla mojej dziewczyny. - powiedział zadowolony Liam.
- Uhuhu. - poczochrałam go za włosy. No to już prawie każdy z zespołu zajęty. Na wolności pozostaje jedynie Louis i Harry...
Obudziłam się wtulona w Zayn'a. Na dworzu, rozumiecie, na dworzu? Nieźle pobalowaliśmy, że aż do domu nie doszliśmy. Ale mniejsza z tym, raz się żyje. Wyswobodziłam się z objęć chłopaka tak, aby go nie obudzić i udałam się do domu. Najpierw się odświeżyłam, a później postanowiłam zrobić śniadanie. Rodziców na szczęście jeszcze w domu nie ma, mają być pod wieczór i się nawet dobrze składa. Chcę ich jeszcze trochę u mnie przetrzymać. Kiedy śniadanie było już gotowe poszłam obudzić przyjaciół.
- Wstawać śpiochy! - krzyknęłam, jednak żadne z nich nie miało zamiaru wstać. Postanowiłam więc, że zrobię to sama. Wzięłam do ręki kubek z wodą, który stał na stoliki i każdego po kolei pochlapałam. Obudzili się natychmiastowo i to jeszcze z wielkimi pretensjami. Po jakimś czasie wszyscy odświeżeni siedzieliśmy przy stole w jadalni i zajadaliśmy się jedzeniem przygotowanym przeze mnie.
- Lubię jak gotujesz Kathie. - pochwalił mnie Niall.
- Dzięki kochanie. - Cathrin powiedziała z sarkazmem, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Podczas konsumowania posiłku zadzwonił dzwonek do drzwi. Udałam się w ich stronę. Kiedy otworzyłam moim oczom ukazała się nieznajoma postać.
- Cześć. Czy zastałam może Liam'a? - zapytała nieznajoma.
- No tak, a kim jesteś?
- Danielle. - podała mi rękę.
- Ah ta Danielle. - potrząsnęłam jej dłonią. - Proszę, wejdź. - po chwili wpuściłam ją do środka i razem udałyśmy się do jadalni.
- Danielle! - wydarł się Liam, po czym rzucili się sobie w objęcia. Liam poznał nas z nią, a później zaczęliśmy rozmawiać. Miałam wrażenie jakbym już kiedyś znała.
- A skąd wiedziałaś gdzie szukać Liam'a? - nagle zapytałam.
- Przez telewizje. - zaśmiała się.
- No tak. Już nawet wiedzą, gdzie i co biernie robicie. - oburzyłam się.
- Przyzwyczaj się kochana. - ukoiła mnie Danielle.
- Wiesz coś o tym? - dopytywałam.
- Jestem tancerką, znaną tancerką. - wytłumaczyła mi.
- Widzę, że okręcam się w okół sławnym gwiazd. - rzuciłam z ironią. Najpierw One Direction, później Kamil Bednarek, a teraz znana tancerka Danielle Peazer...
Nowy bohater
Danielle Peazer - dziewczyna Liam'a. Raczej dobrze będzie dogadywała się z Kathie, Cathrin i zespołem.
___________________________________
Jakoś tak mało komentarzy pod 55 :[
Ale i tak dziękuję .♥
- No dalej Cathrin. - pośpieszyłam ją.
- Wydaję mi się, że jestem w ciąży. - powiedziała, po czym przełknęła ślinę, a ja patrzyłam na nią pytająco. Nie ukrywam byłam w szoku, jednak starałam się tego nie okazywać.
- Jutro pójdziemy do lekarza. - zakomunikowałam jej.
- Kathie, a jeśli ja na prawdę jestem w ciąży? Mam dopiero 19 lat. - wyznała, po czym pojedyncza łza spłynęła jej po policzku. Otarłam ją i powiedziałam stanowczo:
- Słuchaj Cathrin, nic złego się przecież nie stanie. Wiadomo, że dziecko to duża odpowiedzialność, ale masz nas. Masz mnie, Niall'a, Zayn'a, Harre'go, Liam'a i Louis'a. Na pewno nie będziesz sama. Niall Cię chyba nie zabije za to, że urodzisz mu dzieciaczka. A po za tym to jeszcze nic nie wiadomo. Jutro się wszystkiego dowiemy, a teraz wracamy do chłopaków. No już ogarnij się i idziemy. - przytuliłam ją mocno i po tym co zdążyłam zauważyć chyba trochę ją oswoiłam tą swoją gadką. Po chwili wróciliśmy do chłopaków. Siedzieli w kółku w okół ogniska. Niall, jak mogłam to przewidzieć, nadal smażył kiełbaski, Lou prawie zasypiał, Liam gadał o czymś z Zayn'em, a Harry spał, spał na amen. Podeszłam do Zayn'a i Liam'a z pytaniem.
- O czym tak rozmawiacie?
- Pomagam Liam'owi wymyślić prezent dla Danielle. - poinformował mnie, po czym usadowił na swoich kolanach.
- Jakiej znowu Danielle?
- Dla mojej dziewczyny. - powiedział zadowolony Liam.
- Uhuhu. - poczochrałam go za włosy. No to już prawie każdy z zespołu zajęty. Na wolności pozostaje jedynie Louis i Harry...
Obudziłam się wtulona w Zayn'a. Na dworzu, rozumiecie, na dworzu? Nieźle pobalowaliśmy, że aż do domu nie doszliśmy. Ale mniejsza z tym, raz się żyje. Wyswobodziłam się z objęć chłopaka tak, aby go nie obudzić i udałam się do domu. Najpierw się odświeżyłam, a później postanowiłam zrobić śniadanie. Rodziców na szczęście jeszcze w domu nie ma, mają być pod wieczór i się nawet dobrze składa. Chcę ich jeszcze trochę u mnie przetrzymać. Kiedy śniadanie było już gotowe poszłam obudzić przyjaciół.
- Wstawać śpiochy! - krzyknęłam, jednak żadne z nich nie miało zamiaru wstać. Postanowiłam więc, że zrobię to sama. Wzięłam do ręki kubek z wodą, który stał na stoliki i każdego po kolei pochlapałam. Obudzili się natychmiastowo i to jeszcze z wielkimi pretensjami. Po jakimś czasie wszyscy odświeżeni siedzieliśmy przy stole w jadalni i zajadaliśmy się jedzeniem przygotowanym przeze mnie.
- Lubię jak gotujesz Kathie. - pochwalił mnie Niall.
- Dzięki kochanie. - Cathrin powiedziała z sarkazmem, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem. Podczas konsumowania posiłku zadzwonił dzwonek do drzwi. Udałam się w ich stronę. Kiedy otworzyłam moim oczom ukazała się nieznajoma postać.
- Cześć. Czy zastałam może Liam'a? - zapytała nieznajoma.
- No tak, a kim jesteś?
- Danielle. - podała mi rękę.
- Ah ta Danielle. - potrząsnęłam jej dłonią. - Proszę, wejdź. - po chwili wpuściłam ją do środka i razem udałyśmy się do jadalni.
- Danielle! - wydarł się Liam, po czym rzucili się sobie w objęcia. Liam poznał nas z nią, a później zaczęliśmy rozmawiać. Miałam wrażenie jakbym już kiedyś znała.
- A skąd wiedziałaś gdzie szukać Liam'a? - nagle zapytałam.
- Przez telewizje. - zaśmiała się.
- No tak. Już nawet wiedzą, gdzie i co biernie robicie. - oburzyłam się.
- Przyzwyczaj się kochana. - ukoiła mnie Danielle.
- Wiesz coś o tym? - dopytywałam.
- Jestem tancerką, znaną tancerką. - wytłumaczyła mi.
- Widzę, że okręcam się w okół sławnym gwiazd. - rzuciłam z ironią. Najpierw One Direction, później Kamil Bednarek, a teraz znana tancerka Danielle Peazer...
Nowy bohater
Danielle Peazer - dziewczyna Liam'a. Raczej dobrze będzie dogadywała się z Kathie, Cathrin i zespołem.
___________________________________
Jakoś tak mało komentarzy pod 55 :[
Ale i tak dziękuję .♥
Tagi:
56.
2 dni później...
Tym razem to ja zaprosiłam chłopaków, ale na ognisko. Obiecali, że wypiją mniej niż ostatnim razem, a przynajmniej się postarają. Stałam w kuchni i przygotowywałam jedzenie na imprezę. W między podśpiewywałam sobie piosenkę "I Chase The Devil". Zakochałam się w tej piosence. Nie ma takiego dnia, kiedy bym jej nie zanuciła. Music is my life, aha i dodam jeszcze, że jestem po uszy zakochana w reggae. Ale wracając do tematu, właśnie do mojego domu wpadli chłopacy razem z Cathrin. Muszę przyznać, że Niall tym razem trafił na na prawdę fajną dziewczynę i wiem, że się nie mylę, nie tym razem. Kiedy już prowiant był w pełni przygotowany wynieśliśmy go za dom i porozstawialiśmy na stoliku. Liam rozpalił ognisko, a później przygotował kijki. Po chwili wróciłam się do domu po gitarę. Chciałam im coś zaprezentować. Kiedy ponownie pojawiłam się koło przyjaciół popatrzyli na mnie znacząco, ale ja, nic nie mówiąc usiadłam koło nich (siedzieliśmy w okół ogniska). Lekko i nie pewnie zaczęłam jeździć palcem po pierwszych strunach gitary. Wszystkie oczy były skupione na mnie. Później już poleciałam po całości. Zagrałam im i zaśpiewałam "http://www.youtube.com/watch?v=16FdJrrAWSo". Podczas grania i śpiewania byłam skupiona tylko na tym. Kiedy już skończyłam spojrzałam po przyjaciołach. Uśmiechali się, a chwilę potem zaczęli klaskać. Zayn przytulił mnie do siebie, po czym szepnął:
- Jesteś wielka.
Ja się tylko uśmiechnęłam i nic nie mówiłam. Muzyka jest dla mnie wszystkim, po prostu nie potrafię opisać tego co do niej czuję. Nie obchodzi mnie sława. Nie chcę być sławna, chcę śpiewać. Nigdy nikomu nie ujawniałam mojego głosu. To znaczy niezupełnie. Kiedyś, kiedy miałam 7 lat, robiłam mini przedstawienia dla rodziny, ale to już inna bajka. Z kolei moje drugie przedstawienie było razem z chłopakami, aczkolwiek miałam mało roli i na pewno nikt nie zwracał na mnie uwagi. Moi przyjaciele, można powiedzieć iż byli drudzy, zaraz po mojej rodzinie. A zresztą oni są jak rodzina.
- Dziewczyno! Ty masz talent. - zorientował się Harry, na co wszyscy się cicho zaśmiali.
- Ale jesteś bystry bracie. - powiedział Lou, głaszcząc Hazze po jego rozczochranej czuprynie.
- Przecież już kiedyś z wami śpiewałam. - przypomniałam.
- Wtedy tego nie zauważyliśmy. - przyznał Niall.
Kiedy impreza zaczęła się coraz bardziej rozkręcać, włączyłam muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Wszyscy razem. No dobra nie wszyscy. Jedynie Cathrin siedziała i patrzyła w ziemię. Musiałam się dowiedzieć o co chodzi. Postanowiłam, że opuszczę towarzystwo i pójdę do niej.
- Co jest Cathrin? - zaczęłam.
- Nic. Idź się baw. - powiedziała i uśmiechnęła się tak jakby chciała, a nie mogła.
- Widzę, że coś się dzieję, chodź. - rzuciłam, po czym złapałam ją za rękę i poszłam w stronę domu. Kiedy zobaczyłam piątkę tańczących chłopaków zachciało mi się śmiać. Popatrzyłyśmy na nich przez chwilę, po czym poszłyśmy dalej. Wchodząc do domu od razu pokierowaliśmy się do kuchni. Usiadłyśmy na blacie, a ja zaczęłam moją spowiedź.
- Więc o co chodzi? Mów mi tu szybko. - powiedziałam, po czym złapałam ją za rękę.
- No to będziesz pierwsza, która się o tym dowie. - powiedziała łamiącym się głosem.
- Słucham?
- A więc...
_____________________________________________
O matko dodałam coś. Wiem, że pisałam już dawno iż coś dodam. Aczkolwiek wyszło tak, że nic nie dodałam i dlatego robię to teraz. Nie miałam wcześniej czasu, aby przepisywać rozdziały, ponieważ w zeszycie mam już napisane. Od dzisiaj postaram się dodawać rozdziały tak jak wcześniej czyli codziennie.
Dziękuję za wsparcie .♥
A w niedzielę koncercik, to jak Kasia idziesz? ♥
A i ja chcę żebyś do mnie w końcu przyjechała, a nie : (
Tym razem to ja zaprosiłam chłopaków, ale na ognisko. Obiecali, że wypiją mniej niż ostatnim razem, a przynajmniej się postarają. Stałam w kuchni i przygotowywałam jedzenie na imprezę. W między podśpiewywałam sobie piosenkę "I Chase The Devil". Zakochałam się w tej piosence. Nie ma takiego dnia, kiedy bym jej nie zanuciła. Music is my life, aha i dodam jeszcze, że jestem po uszy zakochana w reggae. Ale wracając do tematu, właśnie do mojego domu wpadli chłopacy razem z Cathrin. Muszę przyznać, że Niall tym razem trafił na na prawdę fajną dziewczynę i wiem, że się nie mylę, nie tym razem. Kiedy już prowiant był w pełni przygotowany wynieśliśmy go za dom i porozstawialiśmy na stoliku. Liam rozpalił ognisko, a później przygotował kijki. Po chwili wróciłam się do domu po gitarę. Chciałam im coś zaprezentować. Kiedy ponownie pojawiłam się koło przyjaciół popatrzyli na mnie znacząco, ale ja, nic nie mówiąc usiadłam koło nich (siedzieliśmy w okół ogniska). Lekko i nie pewnie zaczęłam jeździć palcem po pierwszych strunach gitary. Wszystkie oczy były skupione na mnie. Później już poleciałam po całości. Zagrałam im i zaśpiewałam "http://www.youtube.com/watch?v=16FdJrrAWSo". Podczas grania i śpiewania byłam skupiona tylko na tym. Kiedy już skończyłam spojrzałam po przyjaciołach. Uśmiechali się, a chwilę potem zaczęli klaskać. Zayn przytulił mnie do siebie, po czym szepnął:
- Jesteś wielka.
Ja się tylko uśmiechnęłam i nic nie mówiłam. Muzyka jest dla mnie wszystkim, po prostu nie potrafię opisać tego co do niej czuję. Nie obchodzi mnie sława. Nie chcę być sławna, chcę śpiewać. Nigdy nikomu nie ujawniałam mojego głosu. To znaczy niezupełnie. Kiedyś, kiedy miałam 7 lat, robiłam mini przedstawienia dla rodziny, ale to już inna bajka. Z kolei moje drugie przedstawienie było razem z chłopakami, aczkolwiek miałam mało roli i na pewno nikt nie zwracał na mnie uwagi. Moi przyjaciele, można powiedzieć iż byli drudzy, zaraz po mojej rodzinie. A zresztą oni są jak rodzina.
- Dziewczyno! Ty masz talent. - zorientował się Harry, na co wszyscy się cicho zaśmiali.
- Ale jesteś bystry bracie. - powiedział Lou, głaszcząc Hazze po jego rozczochranej czuprynie.
- Przecież już kiedyś z wami śpiewałam. - przypomniałam.
- Wtedy tego nie zauważyliśmy. - przyznał Niall.
Kiedy impreza zaczęła się coraz bardziej rozkręcać, włączyłam muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Wszyscy razem. No dobra nie wszyscy. Jedynie Cathrin siedziała i patrzyła w ziemię. Musiałam się dowiedzieć o co chodzi. Postanowiłam, że opuszczę towarzystwo i pójdę do niej.
- Co jest Cathrin? - zaczęłam.
- Nic. Idź się baw. - powiedziała i uśmiechnęła się tak jakby chciała, a nie mogła.
- Widzę, że coś się dzieję, chodź. - rzuciłam, po czym złapałam ją za rękę i poszłam w stronę domu. Kiedy zobaczyłam piątkę tańczących chłopaków zachciało mi się śmiać. Popatrzyłyśmy na nich przez chwilę, po czym poszłyśmy dalej. Wchodząc do domu od razu pokierowaliśmy się do kuchni. Usiadłyśmy na blacie, a ja zaczęłam moją spowiedź.
- Więc o co chodzi? Mów mi tu szybko. - powiedziałam, po czym złapałam ją za rękę.
- No to będziesz pierwsza, która się o tym dowie. - powiedziała łamiącym się głosem.
- Słucham?
- A więc...
_____________________________________________
O matko dodałam coś. Wiem, że pisałam już dawno iż coś dodam. Aczkolwiek wyszło tak, że nic nie dodałam i dlatego robię to teraz. Nie miałam wcześniej czasu, aby przepisywać rozdziały, ponieważ w zeszycie mam już napisane. Od dzisiaj postaram się dodawać rozdziały tak jak wcześniej czyli codziennie.
Dziękuję za wsparcie .♥
A w niedzielę koncercik, to jak Kasia idziesz? ♥
A i ja chcę żebyś do mnie w końcu przyjechała, a nie : (
Tagi:
55.
No dobra nie spodziewałam, że ktoś napiszę pod ostatnią notką komentarze, a jeśli nawet to, że tak dużo. Dziękuję kochane . < 3
Jednym słowem, jesteście NAJLEPSZE .!
Dobrze, że mam takie czytelniczki . ; *
A co do "Nagress", słuchaj każdy ma prawo do własnej opinii, aczkolwiek Ty mogłaś zostawić do dla siebie. Przepraszam, ale przeszkadza Ci, że ktoś ma talent i wybił się tak daleko? Pomyśl najpierw czy sama byś tak potrafiła..
Rozdział dodam dzisiaj wieczorem, bless ; *
Jednym słowem, jesteście NAJLEPSZE .!
Dobrze, że mam takie czytelniczki . ; *
A co do "Nagress", słuchaj każdy ma prawo do własnej opinii, aczkolwiek Ty mogłaś zostawić do dla siebie. Przepraszam, ale przeszkadza Ci, że ktoś ma talent i wybił się tak daleko? Pomyśl najpierw czy sama byś tak potrafiła..
Rozdział dodam dzisiaj wieczorem, bless ; *
Tagi:
UWAGA!
Teraz pytanie do was: Mam kontynuować ten blog, czy nie? Kto go czyta? Szczerze. Dzięki, bless.
< 3
< 3
Tagi:
UWAGA!
- Dlaczego jesteś taka.. taka nieobecna? - zapytał, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Bo mam po prostu takie dni. Przepraszam, to się zmieni. Obiecuję. - powiedziałam, po czym opadłam na łóżko, a Zayn położył się koło mnie.
- Na pewno?
- Na pewno. - upewniłam go, choć sama nie wiedziałam jak to będzie. To prawda, że jestem jakaś inna, tak. Aczkolwiek każdy może mieć złe dni.
Następny dzień
Obudziłam się wypoczęta, czułam to. Żwawo pobiegłam do łazienki, wzięłam prysznic i wykonałam pozostałe czynności poranne, po czym zawinięta ręcznikiem odwiedziłam garderobę i wyjęłam ten zestaw. Kiedy już byłam odświeżona zeszłam na dół, gdzie zastałam rodziców. No nie ukrywam, ale się zdziwiłam. Nie często widzę moich opiekunów. Ale dobra nie ważne, co ma być to będzie. Zrobiłam sobie śniadanie, po czym w ciszy je zjadłam. Po skonsumowaniu posiłku zrobiłam sobie krótki spacer. To znaczy miał być krótki, ale wyszło inaczej. W międzyczasie, kiedy mój spacer się przedłużał, ktoś zakrył mi rękoma oczy. Usiłowałam wydostać się z objęć napastnika, jednak po pewnym czasie zorientowałam się, że to Zayn. Puścił mnie, a ja udawałam obrażoną. Ale tak na prawdę byłam na niego wkurzona, przecież wie, że boję się takie czegoś, od tamtego wypadku. Przejdźmy do tematu, nie chcę do tego wracać. Zayn złapał mnie za rękę i szliśmy dalej przed siebie.
- Co tak sama chodzisz? - zapytał.
- Bo nikt mnie nie kocha. - zaśmiałam się.
- Ja Cię kocham. - zaprzeczył, po czym musnął mnie w czoło.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Odebrał.
(rozmowa telefoniczna)
- Jesteś już u Kathie?
- Z nią, a co?
- To chodźcie na grilla.
- Ok.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Zayn schował telefon z powrotem do kieszeni, po czym zawróciliśmy w inną stronę.
- Gdzie idziemy?
- Niall dzwonił, żebyśmy przyszli na grilla. - wytłumaczył.
Droga do domu chłopaków trwała nie całe 10 minut. Kiedy już byliśmy na miejscu od razu powędrowaliśmy za dom, gdzie zobaczyliśmy chłopaków i jakąś dziewczynę. Czyżby Niall znowu znalazł sobie jakąś? Razem z Zayn'em spojrzeliśmy się po sobie, po czym dosiedliśmy się do nich.
- Cathrin to jest Kathie i Zayn moi przyjaciele, Zayn i Kathie to jest Cathrin moja dziewczyna. - tak jak podejrzewałam. Podaliśmy sobie ręce nawzajem, po czym zaczęliśmy grillować. Było picie, jedzenie, palenie, picie i w ogóle. Nie piłam za dużo i Zayn'owi też dużo nie pozwalałam. Natomiast reszta wypiła chyba za dużo. Zaczęli tańczyć i się wygłupiać. Lou prawie wpadł na grilla, a Harry do basenu. Chciało mi się śmiać, jednak zdawałam sobie sprawę z niebezpieczeństwa. No tyle pijanych ludzi. Razem z Zayn'em postanowiliśmy, że położymy ich spać. Położymy ich spać jak to fajnie brzmi. Ale dobra, tak więc zrobiliśmy. Z tej Cathrin to też niezła balowiczka...
Nowy bohater:
Cathrin Blue - najprawdopodobniej z Niall'em będzie jej się układać dobrze wręcz idealnie. W pewnym momencie namiesza w życiu Zayn'a i Kathie, ale wszystko wróci do normy. Cathrin i Kathie okażą się najlepszymi przyjaciółkami, o czym Julie nie będzie miała zielonego pojęcia...
________________________________________
Bardzo mi przykro, że jest tylko tyle komentarzy. No ale lepsze to niż nic.
Dzięki .♥
- Bo mam po prostu takie dni. Przepraszam, to się zmieni. Obiecuję. - powiedziałam, po czym opadłam na łóżko, a Zayn położył się koło mnie.
- Na pewno?
- Na pewno. - upewniłam go, choć sama nie wiedziałam jak to będzie. To prawda, że jestem jakaś inna, tak. Aczkolwiek każdy może mieć złe dni.
Następny dzień
Obudziłam się wypoczęta, czułam to. Żwawo pobiegłam do łazienki, wzięłam prysznic i wykonałam pozostałe czynności poranne, po czym zawinięta ręcznikiem odwiedziłam garderobę i wyjęłam ten zestaw. Kiedy już byłam odświeżona zeszłam na dół, gdzie zastałam rodziców. No nie ukrywam, ale się zdziwiłam. Nie często widzę moich opiekunów. Ale dobra nie ważne, co ma być to będzie. Zrobiłam sobie śniadanie, po czym w ciszy je zjadłam. Po skonsumowaniu posiłku zrobiłam sobie krótki spacer. To znaczy miał być krótki, ale wyszło inaczej. W międzyczasie, kiedy mój spacer się przedłużał, ktoś zakrył mi rękoma oczy. Usiłowałam wydostać się z objęć napastnika, jednak po pewnym czasie zorientowałam się, że to Zayn. Puścił mnie, a ja udawałam obrażoną. Ale tak na prawdę byłam na niego wkurzona, przecież wie, że boję się takie czegoś, od tamtego wypadku. Przejdźmy do tematu, nie chcę do tego wracać. Zayn złapał mnie za rękę i szliśmy dalej przed siebie.
- Co tak sama chodzisz? - zapytał.
- Bo nikt mnie nie kocha. - zaśmiałam się.
- Ja Cię kocham. - zaprzeczył, po czym musnął mnie w czoło.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Odebrał.
(rozmowa telefoniczna)
- Jesteś już u Kathie?
- Z nią, a co?
- To chodźcie na grilla.
- Ok.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Zayn schował telefon z powrotem do kieszeni, po czym zawróciliśmy w inną stronę.
- Gdzie idziemy?
- Niall dzwonił, żebyśmy przyszli na grilla. - wytłumaczył.
Droga do domu chłopaków trwała nie całe 10 minut. Kiedy już byliśmy na miejscu od razu powędrowaliśmy za dom, gdzie zobaczyliśmy chłopaków i jakąś dziewczynę. Czyżby Niall znowu znalazł sobie jakąś? Razem z Zayn'em spojrzeliśmy się po sobie, po czym dosiedliśmy się do nich.
- Cathrin to jest Kathie i Zayn moi przyjaciele, Zayn i Kathie to jest Cathrin moja dziewczyna. - tak jak podejrzewałam. Podaliśmy sobie ręce nawzajem, po czym zaczęliśmy grillować. Było picie, jedzenie, palenie, picie i w ogóle. Nie piłam za dużo i Zayn'owi też dużo nie pozwalałam. Natomiast reszta wypiła chyba za dużo. Zaczęli tańczyć i się wygłupiać. Lou prawie wpadł na grilla, a Harry do basenu. Chciało mi się śmiać, jednak zdawałam sobie sprawę z niebezpieczeństwa. No tyle pijanych ludzi. Razem z Zayn'em postanowiliśmy, że położymy ich spać. Położymy ich spać jak to fajnie brzmi. Ale dobra, tak więc zrobiliśmy. Z tej Cathrin to też niezła balowiczka...
Nowy bohater:
Cathrin Blue - najprawdopodobniej z Niall'em będzie jej się układać dobrze wręcz idealnie. W pewnym momencie namiesza w życiu Zayn'a i Kathie, ale wszystko wróci do normy. Cathrin i Kathie okażą się najlepszymi przyjaciółkami, o czym Julie nie będzie miała zielonego pojęcia...
________________________________________
Bardzo mi przykro, że jest tylko tyle komentarzy. No ale lepsze to niż nic.
Dzięki .♥
Tagi:
54.
- Londyn, witaj! - krzyknęłam, kiedy tylko samolot wylądował na londyńskim lotnisku. Opuszczając lotnisko udaliśmy się prosto do postoju taksówek. Wsiedliśmy do pierwszej lepszej, po czym kierowce pokierowaliśmy w stronę naszych ulic.
- No to zapraszam do nas na obiad. - moja mama zwróciła się w stronę chłopaków podczas drogi powrotnej do domu. Chłopcy przytaknęli.
Wchodząc do domu walnęłam walizki byle gdzie, po czym klapnęłam się na kanapę. Byłam zmęczona, nie miałam już na nic siły. Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy pogrążyłam się w śnie.
"Byliśmy wtedy w restauracji, ja i Kamil. Tak Kamil Bednarek. Pocałował mnie, a ja to odwzajemniłam. Spodobało mi się. Nie myślałam wtedy o niczym innym..."
- Kathie.. - czułam jak ktoś szturcha mnie za ramię.
- Co? - wychrapiałam, po czym otworzyłam oczy i zobaczyłam mamę.
- Pomóż mi w przygotowaniu obiadu. - powiedziała, a ja spojrzałam na zegarek i zdałam sobie sprawę, że spałam może z jakieś pół godziny. Przeciągnęłam się, a zaraz potem udałam się do kuchni, żeby pomóc mamie. Pierwsze co, zabrałam się do przyprawienia kurczaka, którego później włożyłam do piekarnika. W tym czasie mama robiła sałatkę. Zdecydowałam, że obiorę jeszcze ziemniaki. Sama nie wierzę, ale postanowiłam, że pomogę mamie ze względu na to, że spędzam z nią tyle czasu co nic. Później nakryłam do stołu. Kiedy wszystko prawie było gotowe znowu chciałam odpocząć. Tak jak wcześniej usadowiłam się na kanapie, a nogi wyłożyłam na stół. Nagle poczułam wibrację w telefonie. Wyjęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że dzwoni Zayn. Odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- Słucham?
- Kathie, nie możemy przyjechać. Przepraszamy.
- Bo? - zapytałam z ironią.
- Mamy próbę.
- Powiedźcie do mojej mamie.
(koniec rozmowy telefonicznej)
No może trochę chamsko ich potraktowałam, ale niech tłumaczą się mojej mamie. I może źle postąpiłam rozładowując mój zły humor na nich.
- Chłopaki nie przyjadą. - mama wpadła z szumem do salonu.
- Przykro mi. - powiedziałam od niechcenia, a mama podniosła bezradnie ręce i wróciła do kuchni. Kiedy na zegarku wybiła 16 ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazali się Ci co podobne mieli nie przyjechać.
- Świetny żart ze starszej pani. - powiedziałam z sarkazmem, po czym się zaśmiałam. Przywitałam się z każdym, a później przeszliśmy do jadali, gdzie mama siedziała z podpartymi łokciami i patrzyła w podłogę.
- Chłopaki? - zapytała całkiem normalnie.
- Apostołowie. - Harry powiedział z ironią, po czym zaczęliśmy się śmiać. Po jakimś czasie przyszedł tata i zaczęliśmy spożywać obiad w większej części przygotowany przez siebie. Podczas posiłku praktycznie nie rozmawialiśmy. Po skonsumowaniu Zayn poprosił mnie na stronę, co oznaczało do mojego pokoju.
- Dlaczego jesteś taka.. taka nieobecna? - zapytał, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Bo...
_____________________________________________
Coś tam dodałam, w ogóle mi nie wyszedł...
Dziękuję .♥
- No to zapraszam do nas na obiad. - moja mama zwróciła się w stronę chłopaków podczas drogi powrotnej do domu. Chłopcy przytaknęli.
Wchodząc do domu walnęłam walizki byle gdzie, po czym klapnęłam się na kanapę. Byłam zmęczona, nie miałam już na nic siły. Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy pogrążyłam się w śnie.
"Byliśmy wtedy w restauracji, ja i Kamil. Tak Kamil Bednarek. Pocałował mnie, a ja to odwzajemniłam. Spodobało mi się. Nie myślałam wtedy o niczym innym..."
- Kathie.. - czułam jak ktoś szturcha mnie za ramię.
- Co? - wychrapiałam, po czym otworzyłam oczy i zobaczyłam mamę.
- Pomóż mi w przygotowaniu obiadu. - powiedziała, a ja spojrzałam na zegarek i zdałam sobie sprawę, że spałam może z jakieś pół godziny. Przeciągnęłam się, a zaraz potem udałam się do kuchni, żeby pomóc mamie. Pierwsze co, zabrałam się do przyprawienia kurczaka, którego później włożyłam do piekarnika. W tym czasie mama robiła sałatkę. Zdecydowałam, że obiorę jeszcze ziemniaki. Sama nie wierzę, ale postanowiłam, że pomogę mamie ze względu na to, że spędzam z nią tyle czasu co nic. Później nakryłam do stołu. Kiedy wszystko prawie było gotowe znowu chciałam odpocząć. Tak jak wcześniej usadowiłam się na kanapie, a nogi wyłożyłam na stół. Nagle poczułam wibrację w telefonie. Wyjęłam go z kieszeni i zobaczyłam, że dzwoni Zayn. Odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- Słucham?
- Kathie, nie możemy przyjechać. Przepraszamy.
- Bo? - zapytałam z ironią.
- Mamy próbę.
- Powiedźcie do mojej mamie.
(koniec rozmowy telefonicznej)
No może trochę chamsko ich potraktowałam, ale niech tłumaczą się mojej mamie. I może źle postąpiłam rozładowując mój zły humor na nich.
- Chłopaki nie przyjadą. - mama wpadła z szumem do salonu.
- Przykro mi. - powiedziałam od niechcenia, a mama podniosła bezradnie ręce i wróciła do kuchni. Kiedy na zegarku wybiła 16 ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazali się Ci co podobne mieli nie przyjechać.
- Świetny żart ze starszej pani. - powiedziałam z sarkazmem, po czym się zaśmiałam. Przywitałam się z każdym, a później przeszliśmy do jadali, gdzie mama siedziała z podpartymi łokciami i patrzyła w podłogę.
- Chłopaki? - zapytała całkiem normalnie.
- Apostołowie. - Harry powiedział z ironią, po czym zaczęliśmy się śmiać. Po jakimś czasie przyszedł tata i zaczęliśmy spożywać obiad w większej części przygotowany przez siebie. Podczas posiłku praktycznie nie rozmawialiśmy. Po skonsumowaniu Zayn poprosił mnie na stronę, co oznaczało do mojego pokoju.
- Dlaczego jesteś taka.. taka nieobecna? - zapytał, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Bo...
_____________________________________________
Coś tam dodałam, w ogóle mi nie wyszedł...
Dziękuję .♥
Tagi:
53.
Ryszard .♥
Miałeś wygrać ! ♥
W sumie to i tak dla mnie wygrałeś .♥
Elbląg górą .! ♥
Ale gratulację dla Kamila i Brzegu .♥
Miałeś wygrać ! ♥
W sumie to i tak dla mnie wygrałeś .♥
Elbląg górą .! ♥
Ale gratulację dla Kamila i Brzegu .♥
Tagi:
BnG
Jednak przez moją nie uwagę wpadłam na kogoś, a kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam Kamila, Kamila Bednarka. Stałam jak wryta, ale po chwili się ogarnęłam.
- Przepraszam. - powiedziałam nieśmiało.
- Spoko, nic się nie stało. - uśmiechnął się do mnie, co ja ma odwzajemniłam.
- Yym, to może jak już tu koło Ciebie stoją, pozwolisz że zrobię nam zdjęcie?
- Jasne, oczywiście. - chłopak przytaknął, a ja w tym momencie wyjęłam z torebki aparat i pstryknęłam parę zdjęć.
- Dziękuję. - rzuciłam i już chciałam odejść, ale Kamil mnie zatrzymał.
- To teraz w zamian musisz iść ze mną na kawę. - uśmiechnął się zadziornie, na co ja przytaknęłam a brunet wręczył mi do ręki swoją wizytówkę.
Postanowiłam wyłapać chłopaków z tłumu i przyszło mi to nawet łatwo. Stali przed kulisami i rozmawiali z jakimiś dziewczynami. Nie wyglądało to na rozmowę z entuzjazmem.
- Co jest? - zapytałam rozbawiona, widząc jak się nie mogą dogadać.
- Kompletnie nie wiemy co one do nas mówią. - powiedział Harry, po czym podrapał się po głowie.
- Oj chyba będę musiała was nauczyć polskiego. - zdecydowałam.
Następny dzień...
Wieczorem mamy samolot do Londynu, a mi została jeszcze jedna misja do wykonania. Muszę spotkać się z Kamilem. Postanowiłam do niego zadzwonić.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej. - zaczęłam niepewnie i z obawą.
- Cześć. Kto mówi?
- Wtedy nawet Ci się nie przedstawiłam. Wczoraj na Twoim koncercie, a w sumie za kulisami..
- Już wiem. - zaśmiał się. - Dzisiaj 15, na kawie w "Coffee"?
- Jasne. To zobaczenia. - rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 14:00. Postanowiłam zacząć się szykować. Ze swojej garderoby wybrałam ten zestaw, po czym zmierzyłam prosto do łazienki. Wzięłam zimny, orzeźwiający prysznic. Kiedy wyszłam z kabiny ciało wytarłam białym ręcznikiem. Następnie wysuszyłam włosy, które później uczesałam, a na koniec pomalowałam się. Kiedy byłam gotowa na zegarku wybiła 14:40. Zeszłam na dół, gdzie siedzieli chłopacy.
- Gdzie lecisz? - zapytał Lou, kiedy mnie zobaczył.
- Daleko. - każdego musnęłam w policzek, po czym wyszłam z domu.
- Kathie! - ktoś za mną krzyknął. No dobra nie ktoś, tylko Zayn.
- Słucham kochanie?
- Gdzie idziesz?
- Spotkać się z kolegą. - ponownie musnęłam jego usta, po czym wsiadłam w taksówkę. Na miejscu byłam punktualnie. Kamil już na mnie czekał. Jak zdążyłam zauważyć zamówił już dla nas tak jak obiecywał kawę, a do tego jeszcze duże ciacho z kremem. Przywitałam go buziakiem w policzek, po czym usiadłam na przeciwko niego.
- Tak w ogóle to jestem Kathie. - zaśmiałam się, po czym podałam mu rękę.
- Kamil. - również się zaśmiał i uścisnął moją dłoń.
- Wiem. - uśmiechnęłam się. Rozmawiałam z Kamilem o wszystkim i o niczym. To takie dziwne, że poznałam już tylu sławnych ludzi. To takie skomplikowane. Sama planuję swoją przyszłość na scenie, ale nie wiem czy wybiję się tak jak moi przyjaciele...
_____________________________________
Tylko 6 komentarzy?! No w sumie zawsze coś .♥
Dziękuję .♥
- Przepraszam. - powiedziałam nieśmiało.
- Spoko, nic się nie stało. - uśmiechnął się do mnie, co ja ma odwzajemniłam.
- Yym, to może jak już tu koło Ciebie stoją, pozwolisz że zrobię nam zdjęcie?
- Jasne, oczywiście. - chłopak przytaknął, a ja w tym momencie wyjęłam z torebki aparat i pstryknęłam parę zdjęć.
- Dziękuję. - rzuciłam i już chciałam odejść, ale Kamil mnie zatrzymał.
- To teraz w zamian musisz iść ze mną na kawę. - uśmiechnął się zadziornie, na co ja przytaknęłam a brunet wręczył mi do ręki swoją wizytówkę.
Postanowiłam wyłapać chłopaków z tłumu i przyszło mi to nawet łatwo. Stali przed kulisami i rozmawiali z jakimiś dziewczynami. Nie wyglądało to na rozmowę z entuzjazmem.
- Co jest? - zapytałam rozbawiona, widząc jak się nie mogą dogadać.
- Kompletnie nie wiemy co one do nas mówią. - powiedział Harry, po czym podrapał się po głowie.
- Oj chyba będę musiała was nauczyć polskiego. - zdecydowałam.
Następny dzień...
Wieczorem mamy samolot do Londynu, a mi została jeszcze jedna misja do wykonania. Muszę spotkać się z Kamilem. Postanowiłam do niego zadzwonić.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej. - zaczęłam niepewnie i z obawą.
- Cześć. Kto mówi?
- Wtedy nawet Ci się nie przedstawiłam. Wczoraj na Twoim koncercie, a w sumie za kulisami..
- Już wiem. - zaśmiał się. - Dzisiaj 15, na kawie w "Coffee"?
- Jasne. To zobaczenia. - rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 14:00. Postanowiłam zacząć się szykować. Ze swojej garderoby wybrałam ten zestaw, po czym zmierzyłam prosto do łazienki. Wzięłam zimny, orzeźwiający prysznic. Kiedy wyszłam z kabiny ciało wytarłam białym ręcznikiem. Następnie wysuszyłam włosy, które później uczesałam, a na koniec pomalowałam się. Kiedy byłam gotowa na zegarku wybiła 14:40. Zeszłam na dół, gdzie siedzieli chłopacy.
- Gdzie lecisz? - zapytał Lou, kiedy mnie zobaczył.
- Daleko. - każdego musnęłam w policzek, po czym wyszłam z domu.
- Kathie! - ktoś za mną krzyknął. No dobra nie ktoś, tylko Zayn.
- Słucham kochanie?
- Gdzie idziesz?
- Spotkać się z kolegą. - ponownie musnęłam jego usta, po czym wsiadłam w taksówkę. Na miejscu byłam punktualnie. Kamil już na mnie czekał. Jak zdążyłam zauważyć zamówił już dla nas tak jak obiecywał kawę, a do tego jeszcze duże ciacho z kremem. Przywitałam go buziakiem w policzek, po czym usiadłam na przeciwko niego.
- Tak w ogóle to jestem Kathie. - zaśmiałam się, po czym podałam mu rękę.
- Kamil. - również się zaśmiał i uścisnął moją dłoń.
- Wiem. - uśmiechnęłam się. Rozmawiałam z Kamilem o wszystkim i o niczym. To takie dziwne, że poznałam już tylu sławnych ludzi. To takie skomplikowane. Sama planuję swoją przyszłość na scenie, ale nie wiem czy wybiję się tak jak moi przyjaciele...
_____________________________________
Tylko 6 komentarzy?! No w sumie zawsze coś .♥
Dziękuję .♥
Tagi:
52.
- Co z nią? - zapytałem od razu, kiedy tylko lekarz podszedł do mnie bliżej.
- Stan dziewczyny się polepszył, ale wciąż nie jest taki jak powinien. Ta potężna cegła uszkodziła jej lewą skroń, a to jest dosyć poważny problem. Prawa ręka została złamana. Jeśli pan chce zobaczyć się z dziewczyną proszę za mną. - lekarz zrobił pierwszy krok, a ja poszedłem za nim. Po chwili znajdowaliśmy się na sali, na której leżała Kathie. Moja biedna Kathie, podłączona do wszelakich kabli i urządzeń. Lekarz uśmiechnął się, po czym opuścił salę, zostawiając nas samych. Stałem w drzwiach i patrzyłem na Kathie.
Oczami Kathie
- Zayn. - wychrapiałam.
- Kathie. - podszedł bliżej, znacznie bliżej, po czym lekko musnął moje usta. - Jak się czujesz? - zapytał z troską.
- Lepiej. - powiedziałam, raczej bez żadnego przekonania. Nie czułam się, aż tak źle. Było zdecydowanie lepiej niż wcześniej, słowo. Przez jakiś czas siedzieliśmy w ciszy i patrzyliśmy na siebie, jednak musiałam ją przerwać. - Co ze mną? Co powiedział Ci lekarz?
- Wszystko jest dobrze. - powiedział, aczkolwiek nie odczułam jego pewności słowa.
- Kłamiesz Zayn, powiedz prawdę. - rozkazałam przytłoczona.
- Powiedział, że jest lepiej, ale wciąż nie tak jak powinno. - zacisnął zęby i zamknął na chwilę oczy, a mi po policzku spłynęła pojedyncza, samotna łza. Szybko ją otarłam zdrową ręką. Nic nie powiedziałam, tylko zamknęłam oczy i tym razem czekałam, aż to mój towarzysz raczy przerwać tą nieszczęsną ciszę.
- Będę siedział przy Tobie tyle ile będzie trzeba, kochanie. - przerwał tą ciszę, na co ja się uśmiechnęłam. Znaczy nie na to, że przerwał ciszę, tylko na to co powiedział.
- Dziękuję. - złapałam go mocniej za rękę. Po chwili znowu zamknęłam oczy i mimowolnie zasnęłam.
Obudziłam się w tym samym miejscu. Chciałam, żeby tamto wszystko to był tylko jeden zły sen. Od razu po otwarciu oczu zobaczyłam Zayn'a. Dotrzymał słowa, nadal tu siedzi.
- Nadal tu siedzisz? - zapytałam od razu o to co miałam na myśli.
- Jasne. - uśmiechnął się.
Trzy dni później...
Wyszłam ze szpitala. Jestem cała i zdrowa, na szczęście. Chłopaków razem z Paul'em przetrzymujemy w naszym domu, jak to dziwnie brzmi, ale dobra nie ważne. Właśnie sprawdzam oferty koncertów. Ostatni dzień w Polsce chciałabym spędzić właśnie na koncercie. Upatrzyłam sobie Kamila Bednarka, kocham jego głos. Chciałabym usłyszeć go na żywo, a już tymbardziej go poznać. Zamówiłam sześć biletów na kocert. Oczywiście dla mnie i chłopaków, nie wiem czy im się to spodoba, ale i tak muszą iść. Sama też boję się reakcji tych ich napalonych fanek. Na pewno też znajdą się na koncercie Kamila. Zbiegłam na dół i poinformowałam ich o koncercie. Na temat Kamila się nie wypowiedzieli, bo stwierdzili, że praktycznie go nie znają i że jego nazwisko przeleciało im tylko przez ucho. Jednak zgodzili się ze mną iść, na co się ucieszyłam. Do konertu zostały nam tylko dwie godziny...
- Kamil! - darły się te wszystkie dziewczyny. Ja natomiast stałam i podziwiałam jego głos i pasję. Bo po co krzyczeć? Nie rozumiem. Staliśmy w pierwszym rzędzie, a oprócz tego mieliśmy wejściówki za kulisy. Nie wiem jak chłopaki, ale ja się z tego powodu bardzo, bardzo cieszę. Oni za pewne nawet nie skorzystają z tych wejściówek, ale dobra nie ważne. Koncert był profesjonalny, a kiedy się skończył jako pierwsza przepchałam się za kulisy. Mało osób tam było, więc poruszałam się swobodnie. Jednak przez moją nie uwagę wpadłam na kogoś, a kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam...
__________________________
Nie wiem czy to dobrze, że wprowadziłam tu Kamila, no ale sami oceńcie czy to wszystko do siebie pasuje ;)
Teraz bd dodawała rzadko rozdziały bo ciepło jest na dworzu i nie chcę mi się pisać :/
Dziękuję za komentarze .♥
- Stan dziewczyny się polepszył, ale wciąż nie jest taki jak powinien. Ta potężna cegła uszkodziła jej lewą skroń, a to jest dosyć poważny problem. Prawa ręka została złamana. Jeśli pan chce zobaczyć się z dziewczyną proszę za mną. - lekarz zrobił pierwszy krok, a ja poszedłem za nim. Po chwili znajdowaliśmy się na sali, na której leżała Kathie. Moja biedna Kathie, podłączona do wszelakich kabli i urządzeń. Lekarz uśmiechnął się, po czym opuścił salę, zostawiając nas samych. Stałem w drzwiach i patrzyłem na Kathie.
Oczami Kathie
- Zayn. - wychrapiałam.
- Kathie. - podszedł bliżej, znacznie bliżej, po czym lekko musnął moje usta. - Jak się czujesz? - zapytał z troską.
- Lepiej. - powiedziałam, raczej bez żadnego przekonania. Nie czułam się, aż tak źle. Było zdecydowanie lepiej niż wcześniej, słowo. Przez jakiś czas siedzieliśmy w ciszy i patrzyliśmy na siebie, jednak musiałam ją przerwać. - Co ze mną? Co powiedział Ci lekarz?
- Wszystko jest dobrze. - powiedział, aczkolwiek nie odczułam jego pewności słowa.
- Kłamiesz Zayn, powiedz prawdę. - rozkazałam przytłoczona.
- Powiedział, że jest lepiej, ale wciąż nie tak jak powinno. - zacisnął zęby i zamknął na chwilę oczy, a mi po policzku spłynęła pojedyncza, samotna łza. Szybko ją otarłam zdrową ręką. Nic nie powiedziałam, tylko zamknęłam oczy i tym razem czekałam, aż to mój towarzysz raczy przerwać tą nieszczęsną ciszę.
- Będę siedział przy Tobie tyle ile będzie trzeba, kochanie. - przerwał tą ciszę, na co ja się uśmiechnęłam. Znaczy nie na to, że przerwał ciszę, tylko na to co powiedział.
- Dziękuję. - złapałam go mocniej za rękę. Po chwili znowu zamknęłam oczy i mimowolnie zasnęłam.
Obudziłam się w tym samym miejscu. Chciałam, żeby tamto wszystko to był tylko jeden zły sen. Od razu po otwarciu oczu zobaczyłam Zayn'a. Dotrzymał słowa, nadal tu siedzi.
- Nadal tu siedzisz? - zapytałam od razu o to co miałam na myśli.
- Jasne. - uśmiechnął się.
Trzy dni później...
Wyszłam ze szpitala. Jestem cała i zdrowa, na szczęście. Chłopaków razem z Paul'em przetrzymujemy w naszym domu, jak to dziwnie brzmi, ale dobra nie ważne. Właśnie sprawdzam oferty koncertów. Ostatni dzień w Polsce chciałabym spędzić właśnie na koncercie. Upatrzyłam sobie Kamila Bednarka, kocham jego głos. Chciałabym usłyszeć go na żywo, a już tymbardziej go poznać. Zamówiłam sześć biletów na kocert. Oczywiście dla mnie i chłopaków, nie wiem czy im się to spodoba, ale i tak muszą iść. Sama też boję się reakcji tych ich napalonych fanek. Na pewno też znajdą się na koncercie Kamila. Zbiegłam na dół i poinformowałam ich o koncercie. Na temat Kamila się nie wypowiedzieli, bo stwierdzili, że praktycznie go nie znają i że jego nazwisko przeleciało im tylko przez ucho. Jednak zgodzili się ze mną iść, na co się ucieszyłam. Do konertu zostały nam tylko dwie godziny...
- Kamil! - darły się te wszystkie dziewczyny. Ja natomiast stałam i podziwiałam jego głos i pasję. Bo po co krzyczeć? Nie rozumiem. Staliśmy w pierwszym rzędzie, a oprócz tego mieliśmy wejściówki za kulisy. Nie wiem jak chłopaki, ale ja się z tego powodu bardzo, bardzo cieszę. Oni za pewne nawet nie skorzystają z tych wejściówek, ale dobra nie ważne. Koncert był profesjonalny, a kiedy się skończył jako pierwsza przepchałam się za kulisy. Mało osób tam było, więc poruszałam się swobodnie. Jednak przez moją nie uwagę wpadłam na kogoś, a kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam...
__________________________
Nie wiem czy to dobrze, że wprowadziłam tu Kamila, no ale sami oceńcie czy to wszystko do siebie pasuje ;)
Teraz bd dodawała rzadko rozdziały bo ciepło jest na dworzu i nie chcę mi się pisać :/
Dziękuję za komentarze .♥
Tagi:
51.
- Tak. - ucieszyłam się, na jego odpowiedź.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Chłopaki do Polski przylatują jutro w samo południe. Strasznie się za nimi stęskniłam, poważnie. Julie wciąż była u mnie. Postanowiłyśmy wyjść na świeże powietrze. Pomyślałyśmy, że dobrze nam to zrobi. A mnie to już w szczególności. Nadal nie mogę wybaczyć sobie tego, że tak pochopnie kogoś o coś oskarżam, a już nie wybaczę sobie tego, że postąpiłam tak z moimi bliskimi. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Najważniejsze jest to, że mam przy sobie osobą, którą kocham. A więc wracając do tematu poszłyśmy nad fontannę. Siedziałyśmy nad samym jej brzegiem i plotkowałyśmy. Wtedy właśnie Julie opowiedziała mi o swojej sympatii do Niall'a, a mi od razu wpadło na myśl, że Niall w końcu by miał jakąś pożądną dziewczynę. Chyba muszę wziąć się do dzieła, o tak. Po chwili siedzienie i gapienie się w wodę nam się trochę znudziło, więc wróciłyśmy, każda do swojego domu. Wchodząc do domu, od razu chciałam powędrować do mojego pokoju, jednak kiedy przechodziłam przez salon zostałam zatrzymana przez rodziców.
- Kathie.
- Co?
- Dlaczego chłopcy nie przylecieli razem z Tobą do Polski? - zapytał tata. - Pozwiedzali by nasz kraj. - dokończył.
- Jutro przylecą. - uśmiechnęłam się, a kiedy już zorientowałam się, że tylko to chcieli wiedzieć poszłam do swojego pokoju. W sumie to jest już późno. Ostatnio nie mam wyczucia czasu, a to jest straszne, na prawdę. No ale dobra nie ważne. Nie miałam zbytnio nic do roboty, więc wykonałam wszystkie czynności wieczorne i położyłam się spać. Szybko zasnęłam...
Nazajutrz...
- Kathie! - ktoś krzyknął kiedy staliśmy z Julie na lotnisku. Odwróciłam się w stronę, z której dobiegał znajomy mi głos i zobaczyłam Zayn'a. Szybko do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Mało co się nie przewróciliśmy. Później tak samo rzuciłam się na chłopaków i Paul'a. Po 20 minutach byliśmy w moim domu, po którym ich później pooprowadzałam. Ogólnie szybko się oswoili. Zayn musiał mieć pokój xr mną, na co bardzo się ucieszyłam i mam cichą nadzieję, że on również. Chciałam porozmawiać o tym całym incydencie, za który się wielce obraziłam, ale później zdałam sobie, że nie warto wracać do przykrych wspomnień. Kiedy razem siedzieliśmy przed moim domem, wpadłam na pewien pomysł. Mój zacny pomysł powiedziałam na ucho Julie, a ona od razu przytaknęła.
- Chodźcie. - rzuciłam.
- Gdzie? - zapytał Niall obrzerając się chipsami.
- Zobaczysz, a teraz odkładaj to i chodź. - wskazałam na paczkę chipsów i złapał farbowanego blondynka za rękę, na co Zayn bardzo szybko zareagował i oderwał moją rękę od ręki Niall'a. Pokiwałam głową, po czym się zaśmiałam. Po chwili krótkiego dialogu poszliśmy w stronę, jakby to powiedzieć mojego pomysły. Musiałam jeszcze tylko zadzwonić do odpowiednich osób i wszystko było by załatwione.
- Przepraszam was na chwilę. - rzuciłam, po czym odeszłam na bok.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej. Możecie być zaraz na ruinach? - zapytałam na powitanie.
- Jasne. - po ich przytaknięci rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Wróciłam do moich przyjaciół. Po nie całych 15 minutach byliśmy na miejscu, czyli przy ruinach. Czekała już tam na nas cała paczka. Na widok One Directon lekko się zdziwili, ale co tam. Przywitałam się z każdym, a następnie przedstawiłam im sobie.
- Ty masz włosy koloru mojej marchewki. - Louis powiedział do Rose, pokazując swoje ulubione warzywo, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Jednak on zachował powagę.
- Louis. - upomniałam go przez śmiech.
- Nie szkodzi. - Rose się uśmiechnęła. Weszliśmy na ruiny. W pewnych momentach miałam wrażenie, że to wszystko zaraz jebnie. Moje myśli się sprawdziły. Idąc nieco dalej, na głowę spadła mi ciężka cegła .Przynajmniej miałam takie uczucie. Wzdrygnęłam się, a później już nic nie czułam.
Oczami Zayn'a
Dziewczyny oprowadzały nas po tych ruinach. Było na prawdę zabawnie. W pewnym momencie sufit się poruszył, a na Kathie spadła potężna cegła. Nie zdążyłenm jej osłonić, straciła przytomność. Wyniosłem ją z tych przeklętych ruin, po czym położyłem na trawę. Rozkazałem, żeby ktoś zadzwonił na pogotowie, a sam zacząłem reanimować Kathie. Jednak nic nie mogłem zrobić. Po chwili pryjechała karetka, zapakowali ją w nosze i włożyli do wnętrza samochodu pogotowia.
- Czy ja mogę jechać z nią? - zapytałem z nadzieją.
- A kim pan jest dla tej pani? - zapytał jeden z lekarzy.
- Narzeczonym. - skłamałem. Zgodzili się. Reszta zostałam tam. Nie miałam wtedy czasu myśleć o innych, liczyła się na dla mnie jedynie Kathie. Mam nadzieję, że to zrozumieją. Po krótkiej chwili byliśmy w szpitalu. Zabrali ją na jakiś oddział, na który ja nie miałem żadnego wstępu. Bezdradnie siedziałem na poczekalni. W głębi duszy modliłem się, aby nic jej nie było. Po jakimś czasie podszedł do mnie lekarz. Nic nie mogłem odczytać z jego twarzy.
_____________________________________
Jakiś taki do dupy ten rozdział :/
Ale dziękuję, że to czytacie . ♥[/b]
50 !! :D
(koniec rozmowy telefonicznej)
Chłopaki do Polski przylatują jutro w samo południe. Strasznie się za nimi stęskniłam, poważnie. Julie wciąż była u mnie. Postanowiłyśmy wyjść na świeże powietrze. Pomyślałyśmy, że dobrze nam to zrobi. A mnie to już w szczególności. Nadal nie mogę wybaczyć sobie tego, że tak pochopnie kogoś o coś oskarżam, a już nie wybaczę sobie tego, że postąpiłam tak z moimi bliskimi. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Najważniejsze jest to, że mam przy sobie osobą, którą kocham. A więc wracając do tematu poszłyśmy nad fontannę. Siedziałyśmy nad samym jej brzegiem i plotkowałyśmy. Wtedy właśnie Julie opowiedziała mi o swojej sympatii do Niall'a, a mi od razu wpadło na myśl, że Niall w końcu by miał jakąś pożądną dziewczynę. Chyba muszę wziąć się do dzieła, o tak. Po chwili siedzienie i gapienie się w wodę nam się trochę znudziło, więc wróciłyśmy, każda do swojego domu. Wchodząc do domu, od razu chciałam powędrować do mojego pokoju, jednak kiedy przechodziłam przez salon zostałam zatrzymana przez rodziców.
- Kathie.
- Co?
- Dlaczego chłopcy nie przylecieli razem z Tobą do Polski? - zapytał tata. - Pozwiedzali by nasz kraj. - dokończył.
- Jutro przylecą. - uśmiechnęłam się, a kiedy już zorientowałam się, że tylko to chcieli wiedzieć poszłam do swojego pokoju. W sumie to jest już późno. Ostatnio nie mam wyczucia czasu, a to jest straszne, na prawdę. No ale dobra nie ważne. Nie miałam zbytnio nic do roboty, więc wykonałam wszystkie czynności wieczorne i położyłam się spać. Szybko zasnęłam...
Nazajutrz...
- Kathie! - ktoś krzyknął kiedy staliśmy z Julie na lotnisku. Odwróciłam się w stronę, z której dobiegał znajomy mi głos i zobaczyłam Zayn'a. Szybko do niego podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Mało co się nie przewróciliśmy. Później tak samo rzuciłam się na chłopaków i Paul'a. Po 20 minutach byliśmy w moim domu, po którym ich później pooprowadzałam. Ogólnie szybko się oswoili. Zayn musiał mieć pokój xr mną, na co bardzo się ucieszyłam i mam cichą nadzieję, że on również. Chciałam porozmawiać o tym całym incydencie, za który się wielce obraziłam, ale później zdałam sobie, że nie warto wracać do przykrych wspomnień. Kiedy razem siedzieliśmy przed moim domem, wpadłam na pewien pomysł. Mój zacny pomysł powiedziałam na ucho Julie, a ona od razu przytaknęła.
- Chodźcie. - rzuciłam.
- Gdzie? - zapytał Niall obrzerając się chipsami.
- Zobaczysz, a teraz odkładaj to i chodź. - wskazałam na paczkę chipsów i złapał farbowanego blondynka za rękę, na co Zayn bardzo szybko zareagował i oderwał moją rękę od ręki Niall'a. Pokiwałam głową, po czym się zaśmiałam. Po chwili krótkiego dialogu poszliśmy w stronę, jakby to powiedzieć mojego pomysły. Musiałam jeszcze tylko zadzwonić do odpowiednich osób i wszystko było by załatwione.
- Przepraszam was na chwilę. - rzuciłam, po czym odeszłam na bok.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej. Możecie być zaraz na ruinach? - zapytałam na powitanie.
- Jasne. - po ich przytaknięci rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Wróciłam do moich przyjaciół. Po nie całych 15 minutach byliśmy na miejscu, czyli przy ruinach. Czekała już tam na nas cała paczka. Na widok One Directon lekko się zdziwili, ale co tam. Przywitałam się z każdym, a następnie przedstawiłam im sobie.
- Ty masz włosy koloru mojej marchewki. - Louis powiedział do Rose, pokazując swoje ulubione warzywo, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Jednak on zachował powagę.
- Louis. - upomniałam go przez śmiech.
- Nie szkodzi. - Rose się uśmiechnęła. Weszliśmy na ruiny. W pewnych momentach miałam wrażenie, że to wszystko zaraz jebnie. Moje myśli się sprawdziły. Idąc nieco dalej, na głowę spadła mi ciężka cegła .Przynajmniej miałam takie uczucie. Wzdrygnęłam się, a później już nic nie czułam.
Oczami Zayn'a
Dziewczyny oprowadzały nas po tych ruinach. Było na prawdę zabawnie. W pewnym momencie sufit się poruszył, a na Kathie spadła potężna cegła. Nie zdążyłenm jej osłonić, straciła przytomność. Wyniosłem ją z tych przeklętych ruin, po czym położyłem na trawę. Rozkazałem, żeby ktoś zadzwonił na pogotowie, a sam zacząłem reanimować Kathie. Jednak nic nie mogłem zrobić. Po chwili pryjechała karetka, zapakowali ją w nosze i włożyli do wnętrza samochodu pogotowia.
- Czy ja mogę jechać z nią? - zapytałem z nadzieją.
- A kim pan jest dla tej pani? - zapytał jeden z lekarzy.
- Narzeczonym. - skłamałem. Zgodzili się. Reszta zostałam tam. Nie miałam wtedy czasu myśleć o innych, liczyła się na dla mnie jedynie Kathie. Mam nadzieję, że to zrozumieją. Po krótkiej chwili byliśmy w szpitalu. Zabrali ją na jakiś oddział, na który ja nie miałem żadnego wstępu. Bezdradnie siedziałem na poczekalni. W głębi duszy modliłem się, aby nic jej nie było. Po jakimś czasie podszedł do mnie lekarz. Nic nie mogłem odczytać z jego twarzy.
_____________________________________
Jakiś taki do dupy ten rozdział :/
Ale dziękuję, że to czytacie . ♥[/b]
50 !! :D
Tagi:
50.
Byłam w szoku kiedy zobaczyłam tam Julie.
- O wróciłaś już? Jak się cieszę. - powiedziałam z sarkazmem, po czym zmierzałam w kierunku mojego pokoju.
Idąc, czułam kogoś obecność za moim plecami. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam moją rzekomą przyjaciółkę.
- Czego chcesz?! - wykrzyknęłam.
- To nie tak jak myślisz Kathie. - złapała mnie za nadgarstek. - On mi tylko pomagał.
- No patrz, nie zauważyłam. - znowu powiedziałam z sarkazmem, po czym wyrwałam swoją rękę z ręki Julie.
- Pomagał mi zabandażować rękę, bo ją sobie rozwaliłam. - wytłumaczyła mi, wskazując na kończynę górną.
- Naprawdę? - zapytałam z nadzieją.
- Oczywiście. - lekko się uśmiechnęła, a ja zdałam sobie sprawę z tego jaka to jestem beznadziejna.
- Przepraszam. - powiedziałam, po czym skuliłam się i schowałam twarz w dłoniach.
- Nie masz za co przepraszać. - kucnęła koło mnie i przytuliła. Tego potrzebowałam.
- Jest, uwierz. - posmutniałam jeszcze bardziej. Julie rozkazała mi zadzwonić do Zayn'a. Posłuchałam jej.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej.. - zaczęłam niepewnie.
- O mój boże. - wykrzyknął.
- Wystarczy Kathie. - zaśmiałam się. - przepraszam. - powiedziałam po chwili.
- Nie masz za co przepraszać. - powiedział. Nie no czy oni umówili się na taką odpowiedź? Zaśmiałam się w duszy i uśmiechnęłam do Julie.
- Jest, bo to ja zawsze wszystko potrafię spieprzyć. Przyjedziesz do mnie? - zapytałam.
- Jasne. Sprawdzę o której mamy samolot i przylecimy razem z chłopakami i Paul'em. Kocham Cię. Pa. - puścił mi buziaczka przez telefon.
- Okej. Ja Ciebie też. Pa. - wykonałam ten sam gest co Zayn i rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Julie od razu się uśmiechnęła, kiedy tylko skończyłam rozmawiać z Zayn'em. Później poszliśmy do mojego pokoju. Poleciałam szybko się przebrać, a po chwili wróciłam do Julie i oznajmiłam jej, że mam dla niej niespodziankę. Po jakimś czasie wyszliśmy z domu.
- Gdzie idziemy? - zapytała ciekawa.
- Zobaczysz. - powiedziałam łobuzerskim głosem. Już o nic więcej nie pytała. Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce. Kiedy zobaczyła całą paczkę oniemiała. Rzucili się na siebie, a ja stałam z boku i nie mogłam przestać się uśmiechać. Kiedy się już sobą nacieszyli poszliśmy na nasz plac, tam gdzie zawsze się spotykaliśmy. Bawiliśmy się świetnie. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mam, a nie potrafię tego docenić. Jestem beznadziejną dziewczyną, przyjaciółką, córką, wnuczką i wszystko co możliwe. Po prostu jestem beznadziejna. Jednak mimo wszystko cieszę się, że mam takich przyjaciół i tak wspaniałego chłopaka. Nie wspominając już o rodzinie. Coraz bardziej chciało mi się żyć. Nagle zadzwonił mój telefon. To Zayn, natychmiast odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- I co przylatujecie? - Zayn nic nie zdążył powiedzieć, a ja od razu zaatakowałam go pytaniem...
________________________________________________
Dziękuję, że jesteście ze mną .♥
Mówiłam wam już, że was kocham no nie ? :D ♥
- O wróciłaś już? Jak się cieszę. - powiedziałam z sarkazmem, po czym zmierzałam w kierunku mojego pokoju.
Idąc, czułam kogoś obecność za moim plecami. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam moją rzekomą przyjaciółkę.
- Czego chcesz?! - wykrzyknęłam.
- To nie tak jak myślisz Kathie. - złapała mnie za nadgarstek. - On mi tylko pomagał.
- No patrz, nie zauważyłam. - znowu powiedziałam z sarkazmem, po czym wyrwałam swoją rękę z ręki Julie.
- Pomagał mi zabandażować rękę, bo ją sobie rozwaliłam. - wytłumaczyła mi, wskazując na kończynę górną.
- Naprawdę? - zapytałam z nadzieją.
- Oczywiście. - lekko się uśmiechnęła, a ja zdałam sobie sprawę z tego jaka to jestem beznadziejna.
- Przepraszam. - powiedziałam, po czym skuliłam się i schowałam twarz w dłoniach.
- Nie masz za co przepraszać. - kucnęła koło mnie i przytuliła. Tego potrzebowałam.
- Jest, uwierz. - posmutniałam jeszcze bardziej. Julie rozkazała mi zadzwonić do Zayn'a. Posłuchałam jej.
(rozmowa telefoniczna)
- Hej.. - zaczęłam niepewnie.
- O mój boże. - wykrzyknął.
- Wystarczy Kathie. - zaśmiałam się. - przepraszam. - powiedziałam po chwili.
- Nie masz za co przepraszać. - powiedział. Nie no czy oni umówili się na taką odpowiedź? Zaśmiałam się w duszy i uśmiechnęłam do Julie.
- Jest, bo to ja zawsze wszystko potrafię spieprzyć. Przyjedziesz do mnie? - zapytałam.
- Jasne. Sprawdzę o której mamy samolot i przylecimy razem z chłopakami i Paul'em. Kocham Cię. Pa. - puścił mi buziaczka przez telefon.
- Okej. Ja Ciebie też. Pa. - wykonałam ten sam gest co Zayn i rozłączyłam się.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Julie od razu się uśmiechnęła, kiedy tylko skończyłam rozmawiać z Zayn'em. Później poszliśmy do mojego pokoju. Poleciałam szybko się przebrać, a po chwili wróciłam do Julie i oznajmiłam jej, że mam dla niej niespodziankę. Po jakimś czasie wyszliśmy z domu.
- Gdzie idziemy? - zapytała ciekawa.
- Zobaczysz. - powiedziałam łobuzerskim głosem. Już o nic więcej nie pytała. Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce. Kiedy zobaczyła całą paczkę oniemiała. Rzucili się na siebie, a ja stałam z boku i nie mogłam przestać się uśmiechać. Kiedy się już sobą nacieszyli poszliśmy na nasz plac, tam gdzie zawsze się spotykaliśmy. Bawiliśmy się świetnie. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mam, a nie potrafię tego docenić. Jestem beznadziejną dziewczyną, przyjaciółką, córką, wnuczką i wszystko co możliwe. Po prostu jestem beznadziejna. Jednak mimo wszystko cieszę się, że mam takich przyjaciół i tak wspaniałego chłopaka. Nie wspominając już o rodzinie. Coraz bardziej chciało mi się żyć. Nagle zadzwonił mój telefon. To Zayn, natychmiast odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- I co przylatujecie? - Zayn nic nie zdążył powiedzieć, a ja od razu zaatakowałam go pytaniem...
________________________________________________
Dziękuję, że jesteście ze mną .♥
Mówiłam wam już, że was kocham no nie ? :D ♥
Tagi:
49.
Kiedy butelka alkoholu była w połowie pusta zobaczyłam idących ludzi. Nie mogłam dostrzec jeszcze kto to był, bo widziałam jedynie plamy. Kiedy podeszli bliżej zdążyłam zauważyć, że to moja paczka. Tak dawno ich nie widziałam. Przeżyłam szok.
- Zack! Jack! Michael! Rose! - krzyknęłam rzucając się na nich.
- Kathie! - ścisnęli mnie tak mocno, że ledwo co mogłam oddychać.
- Ale się za wami stęskniłam. - nie mogłam przestać się uśmiechać, pomimo tego że w środku przeszywał mnie ból i żal.
- My jeszcze bardziej. A to co? Czemu to robisz? - Rose wzięła do ręki butelkę mojego wina, po czym zapytała.
- Bo widzisz. Wszyscy w okół mnie ranią. Nikt mnie nie chce. - użalałam się nad sobą.
- Głupoty pierdolisz. - skarcili mnie.
- Co się stało? - odpowiedziałam na ich pytanie z najdrobniejszymi szczegółami. Początkowo nie mogli uwierzyć, że znam One Direction. A co dopiero, że jestem z jednym z nich w związku. Choć pomału zaczynam w to wątpić...
Opowiedziałam im też o tym śnie, śmieli się, że to prorocze. Poszliśmy się przejść, a tam oni poopowiadali mi wszystko co się działo tu i w ogóle. Wygłupialiśmy się, śmieliśmy... Tego mi było potrzeba. Gdyby nie oni nie dałabym rady sama z tym wszystkim. W sumie dzięki nim dzień minął mi na prawdę przyjemnie...
Nazajutrz...
Obudziłam się o 9, ale za nim wygramoliłam się z łóżka to było przed 10. Wyjęłam zestaw z torby (jeszcze od wczoraj się nie rozpakowałam), po czym poszłam do łazienki. Tam wykonałam wszystkie poranne czynności i włożyłam na siebie wcześniej wybrany zestaw. Gotowa zeszłam na dół, gdzie zastałam rodziców. Teraz w Polsce to będą się relaksować, bo w Londynie to ciągle zapierdalają, że tak powiem. Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę, która pichciła coś przy garnkach.
- Co robisz? - zapytałam.
- Śniadanko, chcesz?
- A co jest? - zaśmiałam się, bo wiem że mama nie lubi jak pytam jej co jest. Zawsze odpowiada, że to co jest mam jeść.
- Znasz moją odpowiedź. - tak, znam. Podeszłam do garnka i zobaczyłam, że mama gotowała parówki. Zjadłam parę, po czym wyszłam na świeże powietrze. Dzisiaj również umówiłam się z paczką. Spotkaliśmy się przy tym budynku co wczoraj. Rozmawialiśmy, kiedy nagle zadzwonił mi telefon. Wyjęłam, odblokowałam i zobaczyłam numer Zayn'a. Nie chciałam odbierać, ale chłopaki razem z Rose mnie zmusili, żebym jednak odebrała i wszystko wyjaśniła. Odebrałam. Nie wiem po co, ale odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- Słucham? - zapytałam obojętnie.
- Gdzie jesteś?! - krzyknął zdenerwowany.
- Daleko od Ciebie i Julie. Nigdy więcej już wam w niczym nie przeszkodzę. Przyrzekam. - powiedziałam na jednym wdechu dławiąc się łzami.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Rozłączyłam się, kucnęłam, po czym schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Co ja mówię, płakać? Ryczeć. Moi przyjaciele pocieszali mnie na wszystkie możliwe sposoby. Później zabrali mnie na lody i na spacer, co pozwoliło mi na chwilę o wszystkim zapomnieć. Kolejny dzień dzięki im w połowie udany. Odprowadzili mnie do domu, po czym się z nimi pożegnałam i weszłam do niego. Byłam w szoku kiedy zobaczyłam tam...
____________________________
Dziękuje za tyle komentarzy .♥
Kocham Was .♥
- Zack! Jack! Michael! Rose! - krzyknęłam rzucając się na nich.
- Kathie! - ścisnęli mnie tak mocno, że ledwo co mogłam oddychać.
- Ale się za wami stęskniłam. - nie mogłam przestać się uśmiechać, pomimo tego że w środku przeszywał mnie ból i żal.
- My jeszcze bardziej. A to co? Czemu to robisz? - Rose wzięła do ręki butelkę mojego wina, po czym zapytała.
- Bo widzisz. Wszyscy w okół mnie ranią. Nikt mnie nie chce. - użalałam się nad sobą.
- Głupoty pierdolisz. - skarcili mnie.
- Co się stało? - odpowiedziałam na ich pytanie z najdrobniejszymi szczegółami. Początkowo nie mogli uwierzyć, że znam One Direction. A co dopiero, że jestem z jednym z nich w związku. Choć pomału zaczynam w to wątpić...
Opowiedziałam im też o tym śnie, śmieli się, że to prorocze. Poszliśmy się przejść, a tam oni poopowiadali mi wszystko co się działo tu i w ogóle. Wygłupialiśmy się, śmieliśmy... Tego mi było potrzeba. Gdyby nie oni nie dałabym rady sama z tym wszystkim. W sumie dzięki nim dzień minął mi na prawdę przyjemnie...
Nazajutrz...
Obudziłam się o 9, ale za nim wygramoliłam się z łóżka to było przed 10. Wyjęłam zestaw z torby (jeszcze od wczoraj się nie rozpakowałam), po czym poszłam do łazienki. Tam wykonałam wszystkie poranne czynności i włożyłam na siebie wcześniej wybrany zestaw. Gotowa zeszłam na dół, gdzie zastałam rodziców. Teraz w Polsce to będą się relaksować, bo w Londynie to ciągle zapierdalają, że tak powiem. Weszłam do kuchni i zobaczyłam mamę, która pichciła coś przy garnkach.
- Co robisz? - zapytałam.
- Śniadanko, chcesz?
- A co jest? - zaśmiałam się, bo wiem że mama nie lubi jak pytam jej co jest. Zawsze odpowiada, że to co jest mam jeść.
- Znasz moją odpowiedź. - tak, znam. Podeszłam do garnka i zobaczyłam, że mama gotowała parówki. Zjadłam parę, po czym wyszłam na świeże powietrze. Dzisiaj również umówiłam się z paczką. Spotkaliśmy się przy tym budynku co wczoraj. Rozmawialiśmy, kiedy nagle zadzwonił mi telefon. Wyjęłam, odblokowałam i zobaczyłam numer Zayn'a. Nie chciałam odbierać, ale chłopaki razem z Rose mnie zmusili, żebym jednak odebrała i wszystko wyjaśniła. Odebrałam. Nie wiem po co, ale odebrałam.
(rozmowa telefoniczna)
- Słucham? - zapytałam obojętnie.
- Gdzie jesteś?! - krzyknął zdenerwowany.
- Daleko od Ciebie i Julie. Nigdy więcej już wam w niczym nie przeszkodzę. Przyrzekam. - powiedziałam na jednym wdechu dławiąc się łzami.
(koniec rozmowy telefonicznej)
Rozłączyłam się, kucnęłam, po czym schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Co ja mówię, płakać? Ryczeć. Moi przyjaciele pocieszali mnie na wszystkie możliwe sposoby. Później zabrali mnie na lody i na spacer, co pozwoliło mi na chwilę o wszystkim zapomnieć. Kolejny dzień dzięki im w połowie udany. Odprowadzili mnie do domu, po czym się z nimi pożegnałam i weszłam do niego. Byłam w szoku kiedy zobaczyłam tam...
____________________________
Dziękuje za tyle komentarzy .♥
Kocham Was .♥
Tagi:
48.
Nieogarnięta zeszłam na dół, a tam zobaczyłam Julie i Zayn'a, którzy przylegali do siebie. Perfidnie się przytulali. Na ten widok zamurowało mnie na moment. Postanowiłam jak najszybciej opuścić ten budynek. Wróciłam do pokoju Zayn'a, po czym w niecałe 10 minut się ogarnęłam, zabrałam wszystkie swoje rzeczy i wybiegłam z domu chłopaków, z żadnym się nie żegnając. Czy to będzie kolejna kłótnia z Zayn'em? Czy my po prostu do siebie nie pasujemy? Jak to ma tak wyglądać to ja dziękuję bardzo...
W domu zastałam rodziców.
- Gdzie Ty byłaś dziecko?! - powiedział zdenerwowany tata.
- No u chłopaków.. - zmieszałam się. Nie mówiłam nic o przyjeździe mojej rzekomej przyjaciółki. Nie przeszło by mi to przez gardło.
- Dzwoniliśmy do Ciebie. Za 2 godziny mamy wylot do Polski! Szykuj się. - spojrzałam na telefon, na którym było 10 nieodebranych wiadomości od rodziców plus parę od Zayn'a, po czym migiem pobiegłam do swojego pokoju, w celu przyprowadzenia siebie do stanu normalności i spakowania się. Spakowałam parę zestawów a gotową torbę zniosłam na dół.
Na lotnisku byliśmy 10 minut przed czasem. Po chwili czekania wsiedliśmy do samolotu i odlecieliśmy...
Miałam ochotę się rozryczeć jak małe dziecko, jednak nie chciałam wzbudzać podejrzeń u rodziców. Podróż minęła mi szybko, ponieważ praktycznie pół lotu przespałam. Śniło mi się, że to wszystko to nie jest tak jak myślę, że Zayn i Julie.. że to tylko tak wyglądało..
- Mój stary dom. - powiedziałam, kiedy tata otworzył drzwi. Od razu pobiegłam do mojego pokoju. Nic, a nic się w nim nie zmieniło. Tylko, że jakim prawem miało. Stuknęłam się w głowę. Rzuciłam walizki, otworzyłam okno, wychyliłam głowę i napawałam się świeżym powietrzem. Po chwili postanowiłam, że pójdę pozwiedzać stare miejsca. Ubrałam kurtkę, bo zrywał się wiatr i wyszłam z domu. Właśnie wtedy miałam czas na przemyślenie dokładnie wszystkiego w okół. Nie wiedziałam dlaczego oni mi to robią. Najważniejsze osoby w moim życiu. Na samą tą myśl łzy poleciały mi nieustannie. Wyjęłam lusterko z torebki i aż się przestraszyłam. Moja czarna od tuszu twarz wyglądała na zmarnowaną i zepsutą. Nie miałam wtedy potrzeby życia, stąpania po tym świecie. Nie miałam... Jedynymi, którzy zatrzymują mnie tu są moi rodzice, którzy i tak mało poświęcają mi czasu. No może jest jeszcze Sean, ale jego też nie widziałam sporo czasu. Tak na dobrą sprawę to nic i nikt się dla mnie nie liczyło, tak samo jak ja dla innych. Czułam pustkę, jak nigdy. Nagle moją uwagę przykuł sklep z alkoholem, którego nigdy wcześniej tu nie było. Strasznie mnie korciło, żeby tam zajrzeć. Tylko teraz pytanie: Czy warto? Niby tak, a niby nie. Weszłam, jednak weszłam do tego sklepu i zakupiłam to czego potrzebowałam. Kolejny błąd. Wychodząc ze sklepu zmierzałam w kierunku starego, opuszczonego budynku. Bywałam tam nieraz z całą paczką. Weszłam do środka i aż się przeraziłam. Rok temu było tu znaczniej przyjaźniej. A teraz: powybijane wszystkie okna, karmelowa tapeta pozrywana ze ścian. Mimo wyglądu wewnętrznego budynku nie zrezygnowałam z pobytu w nim. Usiadłam na parapecie jednego z wybitych okien i napawałam się świeżym powietrzem. Po chwili chwyciłam po torebkę i wyjęłam z niej butelkę taniego wina. I znowu, znowu zrobiłam to z tego samego powodu, którym jest Zayn. Tym razem jeszcze Julie. Nie wiem co oni tam robili, ale nie wyglądało to na przyjacielską rozmowę. Ale ten sen.. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ponownie przechyliłam butelkę. Ciecz przepłukała mi gardło. Kiedy butelka alkoholu była w połowie pusta zobaczyłam idących...
______________________________________________
Nie wiem, w ogóle mi to nie wychodzi. :(
Dziękuję za komentarze .♥[/b]
W domu zastałam rodziców.
- Gdzie Ty byłaś dziecko?! - powiedział zdenerwowany tata.
- No u chłopaków.. - zmieszałam się. Nie mówiłam nic o przyjeździe mojej rzekomej przyjaciółki. Nie przeszło by mi to przez gardło.
- Dzwoniliśmy do Ciebie. Za 2 godziny mamy wylot do Polski! Szykuj się. - spojrzałam na telefon, na którym było 10 nieodebranych wiadomości od rodziców plus parę od Zayn'a, po czym migiem pobiegłam do swojego pokoju, w celu przyprowadzenia siebie do stanu normalności i spakowania się. Spakowałam parę zestawów a gotową torbę zniosłam na dół.
Na lotnisku byliśmy 10 minut przed czasem. Po chwili czekania wsiedliśmy do samolotu i odlecieliśmy...
Miałam ochotę się rozryczeć jak małe dziecko, jednak nie chciałam wzbudzać podejrzeń u rodziców. Podróż minęła mi szybko, ponieważ praktycznie pół lotu przespałam. Śniło mi się, że to wszystko to nie jest tak jak myślę, że Zayn i Julie.. że to tylko tak wyglądało..
- Mój stary dom. - powiedziałam, kiedy tata otworzył drzwi. Od razu pobiegłam do mojego pokoju. Nic, a nic się w nim nie zmieniło. Tylko, że jakim prawem miało. Stuknęłam się w głowę. Rzuciłam walizki, otworzyłam okno, wychyliłam głowę i napawałam się świeżym powietrzem. Po chwili postanowiłam, że pójdę pozwiedzać stare miejsca. Ubrałam kurtkę, bo zrywał się wiatr i wyszłam z domu. Właśnie wtedy miałam czas na przemyślenie dokładnie wszystkiego w okół. Nie wiedziałam dlaczego oni mi to robią. Najważniejsze osoby w moim życiu. Na samą tą myśl łzy poleciały mi nieustannie. Wyjęłam lusterko z torebki i aż się przestraszyłam. Moja czarna od tuszu twarz wyglądała na zmarnowaną i zepsutą. Nie miałam wtedy potrzeby życia, stąpania po tym świecie. Nie miałam... Jedynymi, którzy zatrzymują mnie tu są moi rodzice, którzy i tak mało poświęcają mi czasu. No może jest jeszcze Sean, ale jego też nie widziałam sporo czasu. Tak na dobrą sprawę to nic i nikt się dla mnie nie liczyło, tak samo jak ja dla innych. Czułam pustkę, jak nigdy. Nagle moją uwagę przykuł sklep z alkoholem, którego nigdy wcześniej tu nie było. Strasznie mnie korciło, żeby tam zajrzeć. Tylko teraz pytanie: Czy warto? Niby tak, a niby nie. Weszłam, jednak weszłam do tego sklepu i zakupiłam to czego potrzebowałam. Kolejny błąd. Wychodząc ze sklepu zmierzałam w kierunku starego, opuszczonego budynku. Bywałam tam nieraz z całą paczką. Weszłam do środka i aż się przeraziłam. Rok temu było tu znaczniej przyjaźniej. A teraz: powybijane wszystkie okna, karmelowa tapeta pozrywana ze ścian. Mimo wyglądu wewnętrznego budynku nie zrezygnowałam z pobytu w nim. Usiadłam na parapecie jednego z wybitych okien i napawałam się świeżym powietrzem. Po chwili chwyciłam po torebkę i wyjęłam z niej butelkę taniego wina. I znowu, znowu zrobiłam to z tego samego powodu, którym jest Zayn. Tym razem jeszcze Julie. Nie wiem co oni tam robili, ale nie wyglądało to na przyjacielską rozmowę. Ale ten sen.. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ponownie przechyliłam butelkę. Ciecz przepłukała mi gardło. Kiedy butelka alkoholu była w połowie pusta zobaczyłam idących...
______________________________________________
Nie wiem, w ogóle mi to nie wychodzi. :(
Dziękuję za komentarze .♥[/b]
Tagi:
47.
Po jakimś czasie szukania w końcu znalazłam. Myślę, że taki dom nam w zupełności wystarczy. Wyłączając laptopa w tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie wierzyłam własnym oczom.
- O mój boże, Julie. - domyślałam się, że moja mina była bezcenna.
- No co? Nie cieszysz się? - zapytała z udawanym oburzeniem.
- Cieszę! - rzuciłam się na nią. I w takim uścisku stałyśmy z jakieś 5 minut.
- No, no jaki domek. - zaśmiała się.
- Rodzicie się dorobili. - machnęłam ręką. - A jak się tu dostałaś? I skąd wiesz gdzie mieszkam? - patrzyłam na nią oczekująco.
- Ma się źródła. - puściła oczko.
- No skąd czubku? - zaśmiałam się.
- Od Twojej mamy.
- Mhm. - rozmawiałyśmy długo, w końcu też długo się nie widziałyśmy. Nadrobiłyśmy za wszystkie czasy. Julie chyba znała już każdą moją przygodę tutaj. A z tego co opowiadała ona, w Polsce nic ciekawego. Po długich rozmowach, postanowiłyśmy się przejść, to znaczy ja postanowiłam pokazać Julie Londyn. Była zachwycona. Na dworzu robiło się już ciemno, więc zaczęłyśmy wracać do domu, od którego byłyśmy bardzo daleko. Po jakimś czasie usłyszałyśmy dziwne głosy, które najwyraźniej były skierowane w naszą stronę.
- Oo, a panienki nie boją się same po ciemku chodzić?
- Spierdalaj! - krzyknęłam, po czym zaczęłyśmy iść szybciej.
Mężczyźni jednak szli za nami. Mężczyźni, bo było ich dwóch i z tego co zdążyłam zauważyć byli świeżo po trzydziestce.
- Jedna to dziewczyna Malik'a, tego młodego, sławnego. - usłyszałam ich rozmowę.
- Chodź Julie! - złapałam przyjaciółkę za rękę i zaczęłyśmy biec. Oni pognali za nami. Po chwili zauważyłam na poboczu duży śmietnik. Schowałyśmy się za nim, a oni pobiegli dalej. Odetchnęłam z ulgą, tak samo jak Julie. Jednak to nie był koniec naszych przygód. Nagle ktoś zakrył rękami moje oczy. Odwróciłam się i moje szczęście zobaczyłam Zayn'a, a obok niego resztę zespołu.
- Pojebało was?! - burknęłam.
- Co Ci? - zdziwił się Harry.
- Kurwa, jacyś pedofile nas gonili. - powiedziałam, po czym głośno przełknęłam ślinę.
- Zrobili wam coś? A tak w ogóle kto to? - wszyscy nagle zwrócili wzrok na Julie.
- Nic nam nie zrobili. A to moja przyjaciółka Julie, przyleciała dzisiaj z Polski. Rozmawialiście z nią kiedyś przez skype. - przedstawiłam jej wszystkich i im ją jeszcze raz. Wydaję mi się, że się polubią. Później wszyscy razem poszliśmy do domu chłopaków. Postanowiliśmy, że pogramy w butelkę, iż jest nas dużo, bo w sumie to aż ośmioro. Pierwsza kręciłam ja. Wypadło na Julie.
- Hm. Pierwsze pytanie będzie na spontana: Który z chłopaków podoba Ci się najbardziej? Oprócz Zayn'a. - zaśmiałam się, po czym zakryłam mojego chłopaka.
- Muszę mówić? - zapytała nieśmiało.
- Musisz. - wszyscy ją dopingowali.
- Ja się wstydzę.. - zakryła twarz rękoma.
- No dobra, to powiesz później mi. - powiedziałam jej szeptem. Więc, teraz kręciła Julie i wypadło na Niall'a.
- Co najbardziej kochasz? - zapytała.
- Jedzenia. - wszyscy odpowiedzieliśmy za niego, po czym zaczęliśmy się śmiać. Po jakiejś godzinie skończyliśmy grać. Na zegarku wybiła 00:00. Zrobiłam się senna, więc oznajmiłam wszystkim, że idę się położyć. Najpierw wzięłam prysznic, a później przeszperałam garderobę Zayn'a i chwyciłam jakąś koszulę, którą później na siebie włożyłam. Położyłam się wygodnie na łóżku mojego chłopaka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Nazajutrz...
Obudziłam się o 9:00. Obok mnie spodziewałam się Zayn'a, słodko śpiącego, jednak go nie zobaczyłam. Nieogarnięta zeszłam na dół, a tam zobaczyłam...
_________________________________________________
Od jakiegoś czasu w ogóle nie umiem nic napisać, a jeśli już napiszę to coś bez sensownego. Ten rozdział pisałam bardzo długo, w porównaniu do wcześniejszych. A to wszystko specjalnie dla was. ♥
I Love .♥
- O mój boże, Julie. - domyślałam się, że moja mina była bezcenna.
- No co? Nie cieszysz się? - zapytała z udawanym oburzeniem.
- Cieszę! - rzuciłam się na nią. I w takim uścisku stałyśmy z jakieś 5 minut.
- No, no jaki domek. - zaśmiała się.
- Rodzicie się dorobili. - machnęłam ręką. - A jak się tu dostałaś? I skąd wiesz gdzie mieszkam? - patrzyłam na nią oczekująco.
- Ma się źródła. - puściła oczko.
- No skąd czubku? - zaśmiałam się.
- Od Twojej mamy.
- Mhm. - rozmawiałyśmy długo, w końcu też długo się nie widziałyśmy. Nadrobiłyśmy za wszystkie czasy. Julie chyba znała już każdą moją przygodę tutaj. A z tego co opowiadała ona, w Polsce nic ciekawego. Po długich rozmowach, postanowiłyśmy się przejść, to znaczy ja postanowiłam pokazać Julie Londyn. Była zachwycona. Na dworzu robiło się już ciemno, więc zaczęłyśmy wracać do domu, od którego byłyśmy bardzo daleko. Po jakimś czasie usłyszałyśmy dziwne głosy, które najwyraźniej były skierowane w naszą stronę.
- Oo, a panienki nie boją się same po ciemku chodzić?
- Spierdalaj! - krzyknęłam, po czym zaczęłyśmy iść szybciej.
Mężczyźni jednak szli za nami. Mężczyźni, bo było ich dwóch i z tego co zdążyłam zauważyć byli świeżo po trzydziestce.
- Jedna to dziewczyna Malik'a, tego młodego, sławnego. - usłyszałam ich rozmowę.
- Chodź Julie! - złapałam przyjaciółkę za rękę i zaczęłyśmy biec. Oni pognali za nami. Po chwili zauważyłam na poboczu duży śmietnik. Schowałyśmy się za nim, a oni pobiegli dalej. Odetchnęłam z ulgą, tak samo jak Julie. Jednak to nie był koniec naszych przygód. Nagle ktoś zakrył rękami moje oczy. Odwróciłam się i moje szczęście zobaczyłam Zayn'a, a obok niego resztę zespołu.
- Pojebało was?! - burknęłam.
- Co Ci? - zdziwił się Harry.
- Kurwa, jacyś pedofile nas gonili. - powiedziałam, po czym głośno przełknęłam ślinę.
- Zrobili wam coś? A tak w ogóle kto to? - wszyscy nagle zwrócili wzrok na Julie.
- Nic nam nie zrobili. A to moja przyjaciółka Julie, przyleciała dzisiaj z Polski. Rozmawialiście z nią kiedyś przez skype. - przedstawiłam jej wszystkich i im ją jeszcze raz. Wydaję mi się, że się polubią. Później wszyscy razem poszliśmy do domu chłopaków. Postanowiliśmy, że pogramy w butelkę, iż jest nas dużo, bo w sumie to aż ośmioro. Pierwsza kręciłam ja. Wypadło na Julie.
- Hm. Pierwsze pytanie będzie na spontana: Który z chłopaków podoba Ci się najbardziej? Oprócz Zayn'a. - zaśmiałam się, po czym zakryłam mojego chłopaka.
- Muszę mówić? - zapytała nieśmiało.
- Musisz. - wszyscy ją dopingowali.
- Ja się wstydzę.. - zakryła twarz rękoma.
- No dobra, to powiesz później mi. - powiedziałam jej szeptem. Więc, teraz kręciła Julie i wypadło na Niall'a.
- Co najbardziej kochasz? - zapytała.
- Jedzenia. - wszyscy odpowiedzieliśmy za niego, po czym zaczęliśmy się śmiać. Po jakiejś godzinie skończyliśmy grać. Na zegarku wybiła 00:00. Zrobiłam się senna, więc oznajmiłam wszystkim, że idę się położyć. Najpierw wzięłam prysznic, a później przeszperałam garderobę Zayn'a i chwyciłam jakąś koszulę, którą później na siebie włożyłam. Położyłam się wygodnie na łóżku mojego chłopaka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Nazajutrz...
Obudziłam się o 9:00. Obok mnie spodziewałam się Zayn'a, słodko śpiącego, jednak go nie zobaczyłam. Nieogarnięta zeszłam na dół, a tam zobaczyłam...
_________________________________________________
Od jakiegoś czasu w ogóle nie umiem nic napisać, a jeśli już napiszę to coś bez sensownego. Ten rozdział pisałam bardzo długo, w porównaniu do wcześniejszych. A to wszystko specjalnie dla was. ♥
I Love .♥
Tagi:
46.
Oczami Liam'a
Zapukałem, a naszym oczom ukazała się sylwetka Kathie. Stała taka niewinna i patrzyła na nas, nic nie mówiąc. Przez chwilę staliśmy w ciszy, ale później wybuchłem.
- Przeproś ją, no. Wytłumacz wszystko! - krzyknąłem do Zayn'a.
- Kathie... - zaczął.
- Wysłuchaj go Kathie, bo warto.. Uwierz. powiedział Harry, po czym zostawiliśmy ich samych.
Oczami Kathie
- Wybacz. - powiedział Zayn, po czym podszedł do mnie, odchylił moją głowę, łapiąc mnie za brodę i spojrzał mi prosto w oczy, które przepełniały się żalem do niego.
- Zayn.. Jak ja mam Ci wybaczyć?
- Ona się do mnie przykleiła, byłem pijany.. - tłumaczył.
- Ja też byłam pijana, a jakoś nic takiego nie zrobiłam..
- Wiesz, że to jest inna sytuacja.
- Może i tak, ale nie rób tak więcej. - na moje twarzy pojawił się lekki grymas. Ja po prostu nie umiem się na niego długo gniewać. A z tą dziewczyną to mu w sumie wierzę. Bo jaki to by był związek bez zaufania?
- Dobrze kochanie.
- Wejdź. - weszliśmy do środka, po czym Zayn rzucił mnie na kanapę w salonie.
- Są rodzice?
- Nie. - przegryzłam dolną wargę. Bez zastanowienia zaczęliśmy się całować, ale do niczego więcej nie doszło.
Nazajutrz...
Obudziłam się wtulona w Zayn'a. Rozglądając się dookoła wywnioskowałam, że znajduję się w salonie, tak jak tamtego wieczoru. Delikatnie wyswobodziłam się z objęć Zayn'a, żeby go nie obudzić i zmierzyłam wprost do kuchni. Postanowiłam zrobić śniadanie. A kiedy już je przygotowałam poszłam się odświeżyć. Odświeżona zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam Zayn'a, który objadał się tostami.
- Dobre. - zaśmiał się.
- Oddawaj. - również się zaśmiałam, po czym pocałowałam go w usta na przywitanie. Kiedy skończyliśmy jeść wpadli chłopaki.
- Wiecie, że jutro wyjeżdżam no nie? Na jakieś 5 dni. - zapytałam nagle.
- No a my z Tobą.
- Siara.. - zakryłam twarz rękoma dla zabawy.
Po jakiej godzinie w domu zostałam sama, bo chłopaki pojechali na jakiś wywiad, na który ja nie miałam ochoty jechać z nimi. Chwyciłam laptopa i postanowiłam poszukać jakiegoś małego domku dla naszej trójki. Po jakimś czasie szukanie w końcu znalazłam...
____________________________________________________
Dziękuję <3
Kocham Was. <3
Zapukałem, a naszym oczom ukazała się sylwetka Kathie. Stała taka niewinna i patrzyła na nas, nic nie mówiąc. Przez chwilę staliśmy w ciszy, ale później wybuchłem.
- Przeproś ją, no. Wytłumacz wszystko! - krzyknąłem do Zayn'a.
- Kathie... - zaczął.
- Wysłuchaj go Kathie, bo warto.. Uwierz. powiedział Harry, po czym zostawiliśmy ich samych.
Oczami Kathie
- Wybacz. - powiedział Zayn, po czym podszedł do mnie, odchylił moją głowę, łapiąc mnie za brodę i spojrzał mi prosto w oczy, które przepełniały się żalem do niego.
- Zayn.. Jak ja mam Ci wybaczyć?
- Ona się do mnie przykleiła, byłem pijany.. - tłumaczył.
- Ja też byłam pijana, a jakoś nic takiego nie zrobiłam..
- Wiesz, że to jest inna sytuacja.
- Może i tak, ale nie rób tak więcej. - na moje twarzy pojawił się lekki grymas. Ja po prostu nie umiem się na niego długo gniewać. A z tą dziewczyną to mu w sumie wierzę. Bo jaki to by był związek bez zaufania?
- Dobrze kochanie.
- Wejdź. - weszliśmy do środka, po czym Zayn rzucił mnie na kanapę w salonie.
- Są rodzice?
- Nie. - przegryzłam dolną wargę. Bez zastanowienia zaczęliśmy się całować, ale do niczego więcej nie doszło.
Nazajutrz...
Obudziłam się wtulona w Zayn'a. Rozglądając się dookoła wywnioskowałam, że znajduję się w salonie, tak jak tamtego wieczoru. Delikatnie wyswobodziłam się z objęć Zayn'a, żeby go nie obudzić i zmierzyłam wprost do kuchni. Postanowiłam zrobić śniadanie. A kiedy już je przygotowałam poszłam się odświeżyć. Odświeżona zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam Zayn'a, który objadał się tostami.
- Dobre. - zaśmiał się.
- Oddawaj. - również się zaśmiałam, po czym pocałowałam go w usta na przywitanie. Kiedy skończyliśmy jeść wpadli chłopaki.
- Wiecie, że jutro wyjeżdżam no nie? Na jakieś 5 dni. - zapytałam nagle.
- No a my z Tobą.
- Siara.. - zakryłam twarz rękoma dla zabawy.
Po jakiej godzinie w domu zostałam sama, bo chłopaki pojechali na jakiś wywiad, na który ja nie miałam ochoty jechać z nimi. Chwyciłam laptopa i postanowiłam poszukać jakiegoś małego domku dla naszej trójki. Po jakimś czasie szukanie w końcu znalazłam...
____________________________________________________
Dziękuję <3
Kocham Was. <3
Tagi:
45.
Mieliśmy już wychodzić kiedy nagle Niall krzyknął, że jest głodny. Poczekaliśmy, aż się naje i dopiero wtedy wyszliśmy. Ja z Zayn'em pojechałam jego samochodem, a reszta chłopaków samochodem Niall'a. Po 15 minutach spotkaliśmy się koło klubu. Porozmawialiśmy chwilę, po czym weszliśmy do środka. Po jakimś czasie podeszłam do baru i kupiłam sobie jednego drinka, później drugiego, trzeciego, czwartego i na chwilę przystopowałam. Poszłam potańczyć. Bawiłam się z chłopakami, jednak po chwili źle się poczułam i postanowiłam usiąść. Kiedy tak siedziałam moją uwagę przykuł Zayn przytulający się z jakąś dziewczyną. W moich oczach automatycznie pojawiły się łzy. Nie wytrzymałam i podeszłam tam.
- Co kurwa, ją lepiej się przytula?! - krzyknęłam i przez te wszystko poczułam się nawet trzeźwa.
- No widocznie tak, kochana. - powiedziała ta dziewczyna, na co ja zareagowałam bardzo agresywnie i walnęłam ją z otwartej ręki w twarz. Popatrzyłam na Zayn'a z żalem i wybiegłam z klubu. Lekko się ogarnęłam i zatrzymałam taksówkę, prosząc o podwózkę do domu.
Oczami Zayn'a
Świetnie się bawiłem w tym klubie, Wypiłem dużo, to pewnie dlatego. Wtedy czułem, że mogę wszystko, bez względu na to co mam. Zacząłem tańczyć z jakąś dziewczyną, która później zaczęła się do mnie przytulać. Nie wiedziałem co się dzieje. Chwilę potem podeszła do nas Kathie i zaczęła coś krzyczeć. A ja jak głupi nie wiedziałam co ona mówi. Kiedy odeszła zacząłem się dalej bawić, tylko że już z kim innym. Tamta dziewczyna wyleciała z parkietu jak oparzona..
Oczami Kathie
Kiedy już byłam w domu, od razu poszłam do swojego pokoju, opadłam na łóżko i próbowałam nie płakać. Jednak moje staranie poszły na marne, wybuchłam płaczem, a chciałam choć raz być silna, obojętna, choć raz.. Kiedy już powoli opanowywałam swój płacz, poszłam wykonać czynności wieczorne i położyłam się spać..
Oczami Liam'a
- Gdzie jest Kathie? - spytałem Zayn'a, który bawił się najlepsze bez swojej dziewczyny.
- Nie wiem. - powiedział obojętnie.
- Jak kto kurwa nie wiesz?! - krzyknąłem już trochę poddenerwowany bo przewidziałem co się mogło stać. Pociągnąłem go za bluzkę i przyciągnąłem do siebie.
- Normalnie. - te słowa już mnie na prawdę zirytowały. Zebrałem wszystkich i pojechaliśmy do domu Kathie. Ja jako jedyny nie piję, więc prowadziłem samochodem Niall'a. Auto Zayn'a odbiere sobie on sam, później. No ale wracając do tematu po 15 minutach stanęliśmy w drzwiach domu Kathie. Co prawda jest późno, ale musimy wiedzieć czy mała jest w domu. Zapukałem, a naszym oczom ukazała się sylwetka...
______________________________________________
Dziękuję .♥
Kurcze znowu taki krótki, ale tak mam podzielone i tak wychodzi, przepraszam .♥
- Co kurwa, ją lepiej się przytula?! - krzyknęłam i przez te wszystko poczułam się nawet trzeźwa.
- No widocznie tak, kochana. - powiedziała ta dziewczyna, na co ja zareagowałam bardzo agresywnie i walnęłam ją z otwartej ręki w twarz. Popatrzyłam na Zayn'a z żalem i wybiegłam z klubu. Lekko się ogarnęłam i zatrzymałam taksówkę, prosząc o podwózkę do domu.
Oczami Zayn'a
Świetnie się bawiłem w tym klubie, Wypiłem dużo, to pewnie dlatego. Wtedy czułem, że mogę wszystko, bez względu na to co mam. Zacząłem tańczyć z jakąś dziewczyną, która później zaczęła się do mnie przytulać. Nie wiedziałem co się dzieje. Chwilę potem podeszła do nas Kathie i zaczęła coś krzyczeć. A ja jak głupi nie wiedziałam co ona mówi. Kiedy odeszła zacząłem się dalej bawić, tylko że już z kim innym. Tamta dziewczyna wyleciała z parkietu jak oparzona..
Oczami Kathie
Kiedy już byłam w domu, od razu poszłam do swojego pokoju, opadłam na łóżko i próbowałam nie płakać. Jednak moje staranie poszły na marne, wybuchłam płaczem, a chciałam choć raz być silna, obojętna, choć raz.. Kiedy już powoli opanowywałam swój płacz, poszłam wykonać czynności wieczorne i położyłam się spać..
Oczami Liam'a
- Gdzie jest Kathie? - spytałem Zayn'a, który bawił się najlepsze bez swojej dziewczyny.
- Nie wiem. - powiedział obojętnie.
- Jak kto kurwa nie wiesz?! - krzyknąłem już trochę poddenerwowany bo przewidziałem co się mogło stać. Pociągnąłem go za bluzkę i przyciągnąłem do siebie.
- Normalnie. - te słowa już mnie na prawdę zirytowały. Zebrałem wszystkich i pojechaliśmy do domu Kathie. Ja jako jedyny nie piję, więc prowadziłem samochodem Niall'a. Auto Zayn'a odbiere sobie on sam, później. No ale wracając do tematu po 15 minutach stanęliśmy w drzwiach domu Kathie. Co prawda jest późno, ale musimy wiedzieć czy mała jest w domu. Zapukałem, a naszym oczom ukazała się sylwetka...
______________________________________________
Dziękuję .♥
Kurcze znowu taki krótki, ale tak mam podzielone i tak wychodzi, przepraszam .♥
Tagi:
44.
2 godziny później
- Jakie mamy plany na dzisiaj? – zapytałam kiedy spacerowaliśmy po Londynie.
- Możemy iść do jakiegoś klubu. – zaproponował Niall, na co wszyscy przytaknęliśmy. Mimo, iż chłopaki mieli na sobie kaptury i okulary fanek wcale nie ubyło. Przez pół godziny chłopacy zajmowali się swoimi fankami, a ja czułam się jak piąte koło u wozu. Po jakimś czasie, kiedy oni nadal byli zajęci fankami, postanowiłam iść gdzieś z dala od nich. Nie miałam ochoty patrzyć jak te dziewczyny kleją się do Zayn’a, ale przecież to jego praca.. Błądziłam uliczkami Londynu, w sumie to byłam na rynku, było tam pełno straganów. Jeden z nich przykuł moją uwagę, stała za nim starsza kobieta. Na sprzedaż miała różne bransoletki, łańcuszki z napisami.
- Dzień Dobry. – uśmiechnęłam się do kobiety.
- Witaj młoda damo, w czym mogę pomóc? – zapytała miłym głosem.
- Chciałabym jakąś bransoletkę, która byłaby pamiątką dla mojego ukochanego.
- Proponuję Ci tą. – kobieta wskazała na bransoletkę. Pisało na niej „Love Forever”.
- Więc ja ją wezmę. – powiedziałam, po czym zapłaciłam. Kobieta dała mi nawet zniżkę. Później dokupiłam jeszcze pudełeczko i ładnie spakowałam do niego bransoletkę. Później wróciłam do tego miejsca, gdzie byłam wcześniej. Chłopacy siedzieli na ławce, chyba na mnie czekali.
- Gdzie Ty byłaś? – podszedł do mnie Zayn, a w sumie to podbiegł. Zareagował strasznie panicznie, tak jak reszta chłopaków.
- Nie miałam ochoty patrzeć jak inne dziewczyny tulą się do Ciebie, a po za tym nie jestem małą dziewczynką. – zwróciłam się do Zayn’a. On nic nie powiedział, tylko pokiwał głową. Złapał mnie za rękę i wszyscy razem wróciliśmy do domu, do domu chłopaków. Byliśmy tam o 14:00. Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakiś film, który skończył się po 2 godzinach. Czyli jest 16:00, dyskoteka na 19:00. Było jeszcze sporo czasu, chłopaki poszli grać w piłkę w piłkę za dom, a ja w tymczasem siedziałam z Zayn’em w kuchni.
- A Ty nie poszedłeś grać? – zapytałam bruneta, podchodząc do niego i łapiąc go za sznurki od bluzy.
- Wolę pobyć z Tobą. – uśmiechnął się i objął w talii.
- Mam coś dla Ciebie. – musnęłam go delikatnie w usta i skoczyłam do mojego pokoju po upominek. Szybko wróciłam na dół, podeszłam do bruneta i stanęłam w takiej pozycji jak wcześniej i wręczyłam mu pudełeczko.
- Co to?
- No to zobacz. – zagryzłam doloną wargę, a Zayn otworzył wieczko i od razu się uśmiechnął.
- Love Forever. – szepnął tym swoim seksownym akcentem.
- Założysz? – zapytałam.
- Założę, a zapniesz? – zaśmiał się, po czym podał mi bransoletkę.
- Jasne. – zapięłam Zayn’owi bransoletkę, po czym poszliśmy do chłopaków. Za domem mają boisko, na którym w wolnym czasie lubią grać.
- I jak wam idzie? – Zayn krzyknął do chłopaków, kiedy byliśmy już na boisku.
- Dobrze, grasz? – odkrzyknęli.
- Gram. – Zayn przytaknął i dołączył do chłopaków, a ja usiadłam na trawę, włożyłam słuchawki w uszy i patrzyłam jak grają. Po jakiejś godzinie skończyli i wróciliśmy do domu, żeby szykować się na imprezę. Poszłam do swojego pokoju, szykowałam się chyba z godzinę i gotowa zeszłam na dół. Mieliśmy już wychodzić kiedy nagle…
______________________________________________
Macie następny <3 i dziękuje za komentarze .♥
I love .♥
- Jakie mamy plany na dzisiaj? – zapytałam kiedy spacerowaliśmy po Londynie.
- Możemy iść do jakiegoś klubu. – zaproponował Niall, na co wszyscy przytaknęliśmy. Mimo, iż chłopaki mieli na sobie kaptury i okulary fanek wcale nie ubyło. Przez pół godziny chłopacy zajmowali się swoimi fankami, a ja czułam się jak piąte koło u wozu. Po jakimś czasie, kiedy oni nadal byli zajęci fankami, postanowiłam iść gdzieś z dala od nich. Nie miałam ochoty patrzyć jak te dziewczyny kleją się do Zayn’a, ale przecież to jego praca.. Błądziłam uliczkami Londynu, w sumie to byłam na rynku, było tam pełno straganów. Jeden z nich przykuł moją uwagę, stała za nim starsza kobieta. Na sprzedaż miała różne bransoletki, łańcuszki z napisami.
- Dzień Dobry. – uśmiechnęłam się do kobiety.
- Witaj młoda damo, w czym mogę pomóc? – zapytała miłym głosem.
- Chciałabym jakąś bransoletkę, która byłaby pamiątką dla mojego ukochanego.
- Proponuję Ci tą. – kobieta wskazała na bransoletkę. Pisało na niej „Love Forever”.
- Więc ja ją wezmę. – powiedziałam, po czym zapłaciłam. Kobieta dała mi nawet zniżkę. Później dokupiłam jeszcze pudełeczko i ładnie spakowałam do niego bransoletkę. Później wróciłam do tego miejsca, gdzie byłam wcześniej. Chłopacy siedzieli na ławce, chyba na mnie czekali.
- Gdzie Ty byłaś? – podszedł do mnie Zayn, a w sumie to podbiegł. Zareagował strasznie panicznie, tak jak reszta chłopaków.
- Nie miałam ochoty patrzeć jak inne dziewczyny tulą się do Ciebie, a po za tym nie jestem małą dziewczynką. – zwróciłam się do Zayn’a. On nic nie powiedział, tylko pokiwał głową. Złapał mnie za rękę i wszyscy razem wróciliśmy do domu, do domu chłopaków. Byliśmy tam o 14:00. Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakiś film, który skończył się po 2 godzinach. Czyli jest 16:00, dyskoteka na 19:00. Było jeszcze sporo czasu, chłopaki poszli grać w piłkę w piłkę za dom, a ja w tymczasem siedziałam z Zayn’em w kuchni.
- A Ty nie poszedłeś grać? – zapytałam bruneta, podchodząc do niego i łapiąc go za sznurki od bluzy.
- Wolę pobyć z Tobą. – uśmiechnął się i objął w talii.
- Mam coś dla Ciebie. – musnęłam go delikatnie w usta i skoczyłam do mojego pokoju po upominek. Szybko wróciłam na dół, podeszłam do bruneta i stanęłam w takiej pozycji jak wcześniej i wręczyłam mu pudełeczko.
- Co to?
- No to zobacz. – zagryzłam doloną wargę, a Zayn otworzył wieczko i od razu się uśmiechnął.
- Love Forever. – szepnął tym swoim seksownym akcentem.
- Założysz? – zapytałam.
- Założę, a zapniesz? – zaśmiał się, po czym podał mi bransoletkę.
- Jasne. – zapięłam Zayn’owi bransoletkę, po czym poszliśmy do chłopaków. Za domem mają boisko, na którym w wolnym czasie lubią grać.
- I jak wam idzie? – Zayn krzyknął do chłopaków, kiedy byliśmy już na boisku.
- Dobrze, grasz? – odkrzyknęli.
- Gram. – Zayn przytaknął i dołączył do chłopaków, a ja usiadłam na trawę, włożyłam słuchawki w uszy i patrzyłam jak grają. Po jakiejś godzinie skończyli i wróciliśmy do domu, żeby szykować się na imprezę. Poszłam do swojego pokoju, szykowałam się chyba z godzinę i gotowa zeszłam na dół. Mieliśmy już wychodzić kiedy nagle…
______________________________________________
Macie następny <3 i dziękuje za komentarze .♥
I love .♥
Tagi:
43.
Postanowiliśmy iść nad jeziorko, nad te co zawsze. Po około 10 minutach byliśmy na miejscu, usiedliśmy na brzegu i patrzyliśmy w niebo. Po dłuższej jednak chwili przypomniała mi się sytuacja, która wydarzyła się ostatnio. Picie, palenie..
- Może stąd iść? - zapytałam.
- Dlaczego?
- Nie wiem, chodźmy. - wstałam i pociągnęłam go za rękę.
- Kathie, co się dzieje? - zatrzymał mnie i patrzył prosto w moje oczy.
- Nie chcę do tego wracać. - odwróciłam wzrok.
- Kathie..
- No.. Wtedy co mnie tak olałeś. - głośno przełknęłam ślinę. - to przyszłam tu z butelką wódki i papierosami...
- Co zrobiłaś!? - krzyknął.
- To co słyszałeś. - powiedziałam ostro.
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Łatwo jest mnie zranić, z resztą podobnie jak Ciebie.. - do moich oczu napłynęły łzy.
- Dobra, nie kłóćmy się już, ale obiecaj mi, że więcej już tak nie zrobisz.
- Ty mi też obiecaj, że więcej tak nie zrobisz..
- Dobrze. - pocałował mnie w czoło, po czym dalej spacerowaliśmy po uliczkach Londynu...
Następny dzień
Koncert One Direction. Jak zwykle dają z siebie wszystko. W związku z tym, że stałam na widowni porobiłam im trochę fotek. Koncert skończył się około 22:00, a po 23:00 byliśmy w domu One Direction. Zadzwoniłam do rodziców i poinformowałam ich, że znowu zostaję u chłopaków. Chociaż pewnie jakbym zadzwoniła to i tak by się nic nie stało, nawet by się nie przejęli, ale dobra nie ważne.. W tym domu chłopaki mają taki minikino. Zrobiliśmy popcorn i wszyscy razem tam poszliśmy. Postanowiliśmy obejrzeć "Awalk to remember". Oglądając leżałam głową na kolanach Zayn'a, Harry leżał oparty o Louis'a, a Niall o Liam'a. Wygodnie leżąc z zaciekawieniem oglądaliśmy film. Po dwóch godzinach film się skończył i w sumie była już 3:00 w nocy. Po chwili zmęczeni zasnęliśmy...
Nazajutrz…
Obudziłam się wtulona w Zayn’a. Kiedy porozglądałam się dookoła zobaczyłam dziwne pozycje śpiących chłopaków. Harry leżał głową na moich nogach, Louis na nogach Niall’a, a Liam leżał głową przytulony do farbowanego blondynka. Zayn opierał się o ścianę, a ja leżałam na jego kolanach, więc chyba my jako jedyni utrzymaliśmy przyzwoitą pozycje. Postanowiłam zrobić im zdjęcie, nie mogłam się temu oprzeć. Chwyciłam aparat i zrobiłam im kilka fotek.
- Co to? – Hazza otworzył oczy i od razu je zmarszczył.
- Flesz.- zaczęłam się śmiać.
- Robiłaś zdjęcia? – nagle Louis też się przebudził i zapytał.
- No tak słodko wyglądaliście.
- Idę spać. – Harry znowu położył się na moich nogach i próbował zasnąć, jednak ja mu na to nie pozwoliłam. Wstałam delikatnie, żeby nie obudzić Zayn’a, Harry się wkurwił, ale później razem ze mną poszedł do kuchni. Postanowiliśmy zrobić śniadanie, a w sumie to ja postanowiłam. Wyjęłam chleb, masło, szynkę i takie różne tam i zrobiłam pełno kanapek, które później położyłam na stół, oczywiście wcześniej wkładając je na talerz. Hazza był taki głodny, że zjadł pół talerza. Ja z racji tego, że się odchudzam zjadłam tylko dwie. Zayn wkurza się na to moje odchudzanie, ale co tam. Po jakimś czasie przyszła reszta chłopaków. Zayn podszedł do mnie, pocałował mnie na powitanie, po czym usiadł koło mnie i zaczął jeść śniadanie, tak jak reszta chłopaków.
- Pokaż te zdjęcia. – zwrócił się do mnie Lou.
- Masz. – podałam mu aparat.
- O kurwa, weź to usuń. – wyszczerzył oczy.
- Nie. – wybuchłam śmiechem.
- To sam usunę.
- A spróbuj tylko. – wtedy zauważyłam jak Louis wciska przycisk „delete”. Wstałam i chciałam mu zabrać aparat, ale on zaczął uciekać. Ganiałam go po całym domu. W pewnym momencie wyjebaliśmy się na podłogę. Zaczęliśmy się śmiać jak opętani. Wyrwałam mu aparat z ręki i ponownie zaczęłam uciekać. Schowałam się za Zayn’a, a Lou sobie odpuścił.
- Dodam je na TT. – zaśmiałam się.
- Zgłosimy nadużycie. – powiedzieli razem.
- Dobra.
2 godziny później
- Jakie mamy plany na dzisiaj? – zapytałam kiedy spacerowaliśmy po Londynie.
- Możemy iść…
________________________________________________________
Jeśli pod tym rozdziałem będzie chociaż 8 komentarzy to dzisiaj dodam NN, a jak nie to się muszę zastanowić :D
Kocham .♥
- Może stąd iść? - zapytałam.
- Dlaczego?
- Nie wiem, chodźmy. - wstałam i pociągnęłam go za rękę.
- Kathie, co się dzieje? - zatrzymał mnie i patrzył prosto w moje oczy.
- Nie chcę do tego wracać. - odwróciłam wzrok.
- Kathie..
- No.. Wtedy co mnie tak olałeś. - głośno przełknęłam ślinę. - to przyszłam tu z butelką wódki i papierosami...
- Co zrobiłaś!? - krzyknął.
- To co słyszałeś. - powiedziałam ostro.
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Łatwo jest mnie zranić, z resztą podobnie jak Ciebie.. - do moich oczu napłynęły łzy.
- Dobra, nie kłóćmy się już, ale obiecaj mi, że więcej już tak nie zrobisz.
- Ty mi też obiecaj, że więcej tak nie zrobisz..
- Dobrze. - pocałował mnie w czoło, po czym dalej spacerowaliśmy po uliczkach Londynu...
Następny dzień
Koncert One Direction. Jak zwykle dają z siebie wszystko. W związku z tym, że stałam na widowni porobiłam im trochę fotek. Koncert skończył się około 22:00, a po 23:00 byliśmy w domu One Direction. Zadzwoniłam do rodziców i poinformowałam ich, że znowu zostaję u chłopaków. Chociaż pewnie jakbym zadzwoniła to i tak by się nic nie stało, nawet by się nie przejęli, ale dobra nie ważne.. W tym domu chłopaki mają taki minikino. Zrobiliśmy popcorn i wszyscy razem tam poszliśmy. Postanowiliśmy obejrzeć "Awalk to remember". Oglądając leżałam głową na kolanach Zayn'a, Harry leżał oparty o Louis'a, a Niall o Liam'a. Wygodnie leżąc z zaciekawieniem oglądaliśmy film. Po dwóch godzinach film się skończył i w sumie była już 3:00 w nocy. Po chwili zmęczeni zasnęliśmy...
Nazajutrz…
Obudziłam się wtulona w Zayn’a. Kiedy porozglądałam się dookoła zobaczyłam dziwne pozycje śpiących chłopaków. Harry leżał głową na moich nogach, Louis na nogach Niall’a, a Liam leżał głową przytulony do farbowanego blondynka. Zayn opierał się o ścianę, a ja leżałam na jego kolanach, więc chyba my jako jedyni utrzymaliśmy przyzwoitą pozycje. Postanowiłam zrobić im zdjęcie, nie mogłam się temu oprzeć. Chwyciłam aparat i zrobiłam im kilka fotek.
- Co to? – Hazza otworzył oczy i od razu je zmarszczył.
- Flesz.- zaczęłam się śmiać.
- Robiłaś zdjęcia? – nagle Louis też się przebudził i zapytał.
- No tak słodko wyglądaliście.
- Idę spać. – Harry znowu położył się na moich nogach i próbował zasnąć, jednak ja mu na to nie pozwoliłam. Wstałam delikatnie, żeby nie obudzić Zayn’a, Harry się wkurwił, ale później razem ze mną poszedł do kuchni. Postanowiliśmy zrobić śniadanie, a w sumie to ja postanowiłam. Wyjęłam chleb, masło, szynkę i takie różne tam i zrobiłam pełno kanapek, które później położyłam na stół, oczywiście wcześniej wkładając je na talerz. Hazza był taki głodny, że zjadł pół talerza. Ja z racji tego, że się odchudzam zjadłam tylko dwie. Zayn wkurza się na to moje odchudzanie, ale co tam. Po jakimś czasie przyszła reszta chłopaków. Zayn podszedł do mnie, pocałował mnie na powitanie, po czym usiadł koło mnie i zaczął jeść śniadanie, tak jak reszta chłopaków.
- Pokaż te zdjęcia. – zwrócił się do mnie Lou.
- Masz. – podałam mu aparat.
- O kurwa, weź to usuń. – wyszczerzył oczy.
- Nie. – wybuchłam śmiechem.
- To sam usunę.
- A spróbuj tylko. – wtedy zauważyłam jak Louis wciska przycisk „delete”. Wstałam i chciałam mu zabrać aparat, ale on zaczął uciekać. Ganiałam go po całym domu. W pewnym momencie wyjebaliśmy się na podłogę. Zaczęliśmy się śmiać jak opętani. Wyrwałam mu aparat z ręki i ponownie zaczęłam uciekać. Schowałam się za Zayn’a, a Lou sobie odpuścił.
- Dodam je na TT. – zaśmiałam się.
- Zgłosimy nadużycie. – powiedzieli razem.
- Dobra.
2 godziny później
- Jakie mamy plany na dzisiaj? – zapytałam kiedy spacerowaliśmy po Londynie.
- Możemy iść…
________________________________________________________
Jeśli pod tym rozdziałem będzie chociaż 8 komentarzy to dzisiaj dodam NN, a jak nie to się muszę zastanowić :D
Kocham .♥
Tagi:
42.


